Pół roku za pasem i Antek usiadł. Fajnie jest patrzeć na to wszystko po raz drugi, przypominać sobie co będzie dalej. Pierwszy ząb – już jest. Pełzanie, raczkowanie, próby chodzenia i w końcu pierwszy krok – wszystko to już będzie za moment.
Całkiem niedawno przechodziłem to z pierwszym dzieckiem, a więc teraz mam świadomość co to wszystko oznacza. Ten biologiczny proces obserwowany oczami osoby, której komórki powoli przestają się regenerować (niestety) – niesie dużo optymizmu. To fantastycznie móc patrzeć jak dzieci rosną, rozwijają się. To jak przeżywanie życia na nowo.
W 1997 roku byłem równo dwa razy młodszy od mojego ojca. I wtedy myślałem intensywnie, że przeżyłem dopiero połowę jego życia i ciągle jestem młody. Dziś już nasz stosunek wieku (liczba przeżytych przeze mnie lat / liczba przeżytych lat przez niego) wynosi nie 0,5 a 0,6… Za 10 lat wyniesie 0,65. I tak będzie rósł i rósł. To niesamowite. Różnica wieku między nami się nie zmienia, ale wskaźnik zmienia się na moją niekorzyść… Przeżywam więcej życia ojca, gonię go. Za to Antek ma jeszcze dużo do nadrobienia ;-)
loading...
loading...



Miło się czyta tak spisane wspomnienia.
loading...
loading...
http://villka.blox.pl