No więc spotkaliśmy się wczoraj rano we trójkę: moja żona, ja i nasz nowy syn – Aleksander. Było przy nas kilku ludzi w fartuchach, ale to nie ma znaczenia, bo szybko się rozeszli i resztę dnia spędziliśmy już sami, dotykając się, patrząc na siebie i wzajemnie się wąchając.
Aleksander jest wielki i chyba wyrośnie na wysokiego chłopa. Chciałbym. Dziś przedstawiłem mu jego siostrę Anielę, wierną kopię Aleksandra sprzed ośmiu lat. Został jeszcze Antoni, o którym tylko opowiadałem nowemu przybyszowi, nieco go ostrzegając, że w domu “powita” go silniejszy brat. Choć pewnie nie raz w życiu go także obroni.
A póki co próbujemy się ogarnąć w domu bez żony / matki, gdzie choć wszystko jest już przygotowane na przybycie piątego domownika – brakuje tej najważniejszej osoby. Pochmurno. Sobota, popołudnie, 12 lutego 2011, gdzieś w okolicach środka Europy. Take five. Bo potem będzie się działo…
loading...
loading...



Arek! Podziwiam i uwielbiam wielodzietne rodziny! Kolejny A-Polak,czyli Aleksnder został bardzo czule i przymilnie powitany przez swoją A-Siostrę Anielę. Wspaniały widok! Rodzicom gratuluję raz jeszcze, małolatom życzę zdrowia i Szczęśliwej Gwiazdy! M
loading...
loading...
Pozdrawiam serdecznie, bardzo spodobał mi się ten blog i mam nadzieję tu regularnie powracać, żeby w końcu wszystko przeczytać.
loading...
loading...
http://panienskie.slask.pl/