Per Aspera ad ACTA…

Wszystko zaczęło się …. No właśnie – nawet nie wiadomo kiedy się zaczęło. I nie wiadomo też kiedy to się skończy. Wybrany, po raz drugi przez lud, Rząd Polski z Premierem Donaldem Tuskiem na czele – na fali sukcesu i wzrostu popularności – prowadzi od jakiegoś bliżej nieokreślonego czasu skutecznie działania skierowane przeciwko sobie w celu obniżenia poparcia i spadku tejże popularności… 

Wszystko się zgadza – acta w języku łacińskim oznacza, aż strach zacytować w dobie ACTA: zajęcia, czynności, postępowanie, czynności urzędowe, obrady senatu, protokoły posiedzeń senatu, akta, protokoły sądowe*… Nie wierzmy zatem, że skrót nazwy tego traktatu, który traktatem zgodnie z konstytucją być nie może – pochodzi od Anti-Counterfeiting Trade Agreement.

Acta znaczy po łacinie również: dzieje osób prywatnych. Być może chodzi zatem o pisanie nowych dziejów świata, jego kronikę, powszechny spis internautów, próbę zindeksowania  wszystkich dysków twardych przez Wielkiego Brata, wielką wymianę danych osobowych albo wymianę starych PCtów, które wraz z dyskami zapchanymi nielegalnymi empetrójkami i empeczwórkami zagracą w przyszłości policyjne i sądowe magazyny? Ewentualnie nie wiadomo o co chodzi. Czyli chodzi o pieniądze – wiadomo, że raczej wielkie pieniądze, jakie tracą dystrybutorzy, posiadacze licencji, wprowadzając coś do obiegu z nadzieją na wielkie zyski – jednocześnie świadomie ograniczając tenże obieg, a to ze względu na miejsce, a to ze względu na czas, a to ze względu na nośnik lub: trudne słowo: pola eksploatacji, albo jeszcze ze względu na… Gdy jednak otworzy się pierwszą lepszą lub gorszą gazetę – można dowiedzieć się, że na świecie istnieje globalizacja, a Unia Europejska zapewnia jednolity rynek i 4 podstawowe swobody: swobodny przepływ osób, swobodny przepływ kapitału, swobodny przepływ towarów i swobodne świadczenie usług. Niektórzy, jak Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso podkreślają jeszcze, że do tych 4 podstawowych powinna dojść piąta swoboda: swobodny przepływ wiedzy. Taki swobodny przepływ wiedzy zapewnia dzisiaj głównie … „ten zły” internet. Dziś już nie można powiedzieć, że jeśli mnie nie stać na zakup książki, encyklopedii albo gazety – jestem pozbawiony dostępu do takich źródeł. Paradoksalnie jednak nawet dysponując pieniędzmi nie zawsze mogę je też kupić w internecie, ponieważ zabrania tego dystrybutor, nie wolno mi się tym podzielić lub wykonać prywatnej kopii, ponieważ zabrania tego licencja, a niedługo być może nie będę mógł tego nawet zacytować… Najchętniej więc bym nie kupował, albo kupował bezpośrednio od autora. W pierwszym przypadku naruszając własność – łamię prawo – czego nie chcę, w drugim – nie zawsze mogę tego dokonać. W rezultacie najwięcej korzysta na tym podziemie internetowe. Choć istnieją na szczęście na tym świecie alternatywne światy: darmowe i otwarte oprogramowanie, licencja GNU GPL, Creative Commons; niektóre komercyjne programy można używać za darmo pod warunkiem, że w trakcie ich użytkowania będziemy oglądać reklamy, itd. Z jednej strony mamy Copyright, z drugiej Copyleft. Prawa półkula podpowiada nam, że czegoś nie wolno kopiować i trzeba przestrzegać zasad pod groźbą kary, lewa półkula uspokaja: „możesz z tego korzystać, bierz ile chcesz, przekazuj dalej, ale pamiętaj, że trzeba przestrzegać kilku zasad w imię dobrych zasad i wspólnego dobra”. Dwa przeciwstawne koncepty odwołujące się do dwóch różnych wrażliwości, choć czasem do jednego właściciela szarego organu przetwarzającego te wszystkie informacje…

A więc mamy problem. Twórcy i artyści burzą się, że tracą pieniądze w wyniku piractwa,   wielkie koncerny forsują traktat godzący, jak się okazuje po fali protestów w kilku krajach ale też dzięki czujności Generalnego Inspektora Danych Osobowych i Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce – w interesy publiczne, i jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zagrożony jest zarówno interes publiczny jak i interesy handlowe… Rząd z jednej strony może oberwać butelką i kamieniem od użytkowników internetu, za chwilę na polskie ulice mogą także wyjść artyści (to byłoby zresztą ciekawe i mielibyśmy szansę zorganizować największy happening na świecie), a obrońcy niedostosowanych do obecnych realiów praw autorskich rodem z XIX wieku, rzecznicy własności intelektualnej, osoby chroniące znaków towarowych, właściciele marek i patentów – wszyscy oni mogą równie dobrze zmusić Rząd Polski do zdecydowanych działań na rzecz zabezpieczenia swoich interesów… Równie dobrze możemy być zmuszeni do przyjęcia ACTA, choć ten wariant byłby najgorszym z możliwych. Nie wiadomo zatem jak przerwać ten impas.

Acta-Sracta. Wprowadzenie ACTA tak naprawdę niczego nie zmieni. Żyjemy w Państwie Prawa (cokolwiek to znaczy) i dziś można bronić swoich interesów bez ACTA czy jakichś innych nadbudówek zza Oceanu czy zza granicy. Skupmy się zatem, na dostosowaniu prawa autorskiego do dzisiejszych realiów, po prostu je zmieńmy na tyle ile możemy,  posuwając się o krok, najlepiej kilka kroków naprzód, uwzględnijmy w nowych projektach zapisów różne, najlepiej wszystkie znane na dziś i obowiązujące modele licencji, znośmy sukcesywnie bez szkody dla twórców wszelkie bariery przepływu wiedzy, dostępu do informacji i dóbr kultury dla dobra nas samych i przyszłych pokoleń; zadbajmy o większą edukację, choćby w zakresie zmian, które mają być wprowadzone (patrz: pouczający przypadek braku wiedzy i rzetelnych informacji na temat ACTA). Piszę w pierwszej osobie liczby mnogiej, choć powinienem pisać w drugiej, zwracając się do polityków. Zatem zwrócę się do Was, drodzy politycy, w imieniu wszystkich internautów – zarówno użytkowników jak i przedsiębiorców: bez nas, bez ludzi znających od lat specyfikę internetu, korzystających z niego dniami i nocami, pracujących dzięki niemu, tworzących różne modele biznesowe oparte na sieci, wykorzystujących internet w dobrych ale też i złych celach nie ruszycie z miejsca… A nawet jeśli – Wasza droga będzie usłana cierniami podobnie jak droga do podpisania/ratyfikowania ACTA… A w kolejnych wyborach parlamentarnych w roku 2015 wygra Polska Partia Internautów utworzona być może już za moment przez 17 milionów użytkowników internetu w Polsce. Nikt raczej nie zdobędzie większego poparcia – a do Sejmu będzie miała szanse wejść nawet Partia Piratów. Tylko po co? Zadyma wokół ACTA to dobry moment aby zacząć zmiany, choć nie oszukujmy się, że dziś Europa ma dużo poważniejsze problemy… Gdyby jednak okazało się, że są potrzebni ludzie do tworzenia konkretnych zmian, projektów, zapisów, rozwiązań, modeli , koncepcji dystrybucji etc – znajdziecie ich bardzo prosto: wpisując odpowiednie słowo kluczowe w wyszukiwarce Google…

Autor wziął udział w pierwszej na świecie debacie publicznej w sprawie ACTA “ACTA? DEBATA O WOLNOŚCI I WŁASNOŚCI”, która odbyła się w Stoczni Gdańskiej w Sali BHP w dniu 4 lutego br.

Copyleft   ↄ⃝. Arkadiusz Jadczak 2012

P.S. Polecam także wpis na blogu mojego przyjaciela Marka Friedmana “ACTA jak Prohibicja”.

* Jerzy Pienkoś, Słownik łacińsko-polski, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 1996, str. 20

GD Star Rating
loading...
GD Star Rating
loading...
Per Aspera ad ACTA..., 7.0 out of 10 based on 1 rating
Podaj dalej:
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Pinger

4 Comments

  1. kuzyn_maupy 01/03/2012 21:14

    @Jadczak – i po co pan ma ten bolg skoro cenzuruje pan komentarze, dla zmyły ?

    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
  2. arrkady 02/03/2012 12:32

    Nie cenzuruję – akceptuję. Jeśli nie są spamem – wszystkie są zamieszczane.

    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...

    http://www.jadczak.net

  3. kuzyn_maupy 02/03/2012 14:43

    mój komentarz był na Pana blogu, lecz po pewnym czasie zniknął, nie będę się upierał, Pana blog, więc może Pan usuwać wszystko, pozdrawiam.

    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
  4. arrkady 02/03/2012 16:44

    Nie bardzo rozumiem… Może opublikował Pan komentarz do tego postu i on trafił do spamu, skąd usunąłem go, pomimo, że spamem nie był… Chyba, że chodzi Panu o przypadek, że komentarz był opublikowany dużo wcześniej i do innego postu, a potem zniknął – w takim razie proszę napisać do którego, to sprawdzę co się stało.

    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...

    http://www.jadczak.net

Get Adobe Flash player