Jadczak.net Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka

Podaj dalej

Bookmark and Share

Archiwum

Kalendarz moich wpisów

February 2012
M T W T F S S
« Oct    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Sprawdź, gdzie byłem

    Powered by FourSquare Recent Checkins

    Strona domowa

    • Boginie przedmieścia

      Boginie przedmieścia - Na motywach opowiadania ?Koniec zabawy? Julio Cortazara

      Z ZACIEMNIENIA:

      1. PLENER. DOM DZIEWCZYNEK – DZIEŃ.

      Do położonego na niewielkim wzgórzu domu wbiega z podwórka czarny kot. SŁYCHAĆ muzykę dobiegającą z domu przez otwarte okna.


      2. WNĘTRZE. KUCHNIA ? DZIEŃ.

      Wewnątrz domu, w dużej kuchni pełnej gratów – stoją dwie siostry: JUSTYNA (około 14 lat) i ALICJA (około 12 lat). Dziewczynki zmywają naczynia. Chlapią się przy tym wodą i robią zamieszanie, piszcząc i śmiejąc się głośno. Gdy kot wbiega do kuchni, JUSTYNA chwyta czajnik z gotującą się wodą i oblewa zwierzaka wrzątkiem. Kot PEDRO przeraźliwie miauczy i ucieka z kuchni. Z pokoju dobiega groźny głos MATKI.

      MATKA (z offu)

      Codziennie to samo! Skaranie boskie z tymi dziewuchami!

      JUSTYNA szybko odstawia czajnik i ciągnie za rękaw siostrę, krzycząc do niej:

      JUSTYNA

      Chodu!

      Obie dziewczynki wybiegają z kuchni.

      3.  PLENER. PODWÓRKO PRZED DOMEM DZIEWCZYNEK – DZIEŃ.

      Dziewczynki wybiegają z domu na podwórko. Goni je MATKA, która wymachuje szpicrutą i krzyczy na nie:

      MATKA

      Na ulicy skończycie! Podłe nasienie!

      Za rogiem domu stoi PATRYCJA (najmniejsza z dziewczynek; chuda kaleka ? około 13 lat). Gdy MATKA przestaje gonić swoje córki, PATRYCJA przyłącza się do nich, idąc za nimi szybkim krokiem, jednocześnie kulejąc na jedną nogę. Trzy postacie schodzą piaszczystą drogą z niewielkiego wzgórza.

      4.  PLENER. OKOLICA SZKOŁY PLASTYCZNEJ ? DZIEŃ.

      PATRYCJA, JUSTYNA i ALICJA idą ścieżką w kierunku budynku Akademii Sztuk Pięknych. Na trawiastym polu, przez które przechodzą, tuż przed budynkiem – CHŁOPCY w ich wieku grają w piłkę nożną. SŁYCHAĆ odgłosy kopanej piłki i grających w nią CHŁOPCÓW. JUSTYNA patrzy na nich złowrogo. Pozostałe dziewczynki przechodzą obok nich obojętnie. Po chwili, wszystkie trzy zbliżają się do wielkich schodów i kładki prowadzącej do wejścia. Zatrzymują się pod kładką.

      JUSTYNA

      Kryć mnie!

      PATRYCJA i ALICJA rozglądają się szybko i natychmiast zastawiają ciałem JUSTYNĘ, która kuca przy betonowym spadzie i przesuwa małą, kwadratową płytę, pod którą kryje się schowek. Wyjmuje z niego płócienny worek i szybko zasuwa płytę z powrotem.

      ALICJA (krzyczy)

      Ja chcę posągi, ja chcę posągi!

      JUSTYNA

      Cicho wariatko! Najpierw będą pozy.

      5.  PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      JUSTYNA stoi przed siedzącymi na trawie: PATRYCJĄ i ALICJĄ. Obok leży płócienny worek. JUSTYNA szczerzy zęby, załamuje ręce i ?zielenieje? na twarzy.

      ALICJA

      ?Złość?!

      JUSTYNA kiwa przecząco głową i wygina ją w drugim kierunku.

      PATRYCJA

      ?Zazdrość?!

      JUSTYNA siada zawiedziona na trawie. ALICJA bije brawo. PATRYCJA wstaje i teraz ona prezentuje pozę pozostałym dziewczynkom. Ma anielski wyraz twarzy. Oczy wznosi ku niebu. Rękoma podaje coś niewidzialnej osobie.

      ALICJA

      ?Miłość?!

      JUSTYNA (z sarkazmem)

      Nie! ?Miłosierdzie?!

      PATRYCJA wraca na swoje miejsce wolnym krokiem.

      JUSTYNA (cd.)

      Mam dosyć… Kolej na posągi!

      JUSTYNA wysypuje na trawę zawartość płóciennego worka. Widać mnóstwo ozdób i drobiazgów

      leżących w nieładzie (apaszki, spinki do włosów, korale, pierścionki, scyzoryk). ALICJA i

      PATRYCJA podchodzą do bibelotów i zaczynają w nich grzebać.

      6.  PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      Obok dziewczynek przechodzi SIWOWŁOSY PAN. Podpiera się drewnianą laską. Zatrzymuje się na chwilę i spogląda obojętnie na dziewczynki. JUSTYNA syczy na niego, wykrzywiając twarz. SIWOWŁOSY PAN idzie dalej, przechodząc przez mostek.

      7.  PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      ALICJA przedstawia swój posąg. Stoi w niewielkim rozkroku, twarzą w kierunku okien budynku,

      z szeroko otwartymi oczami i sztywno wystawionymi przed siebie rękoma. Ma otwarte usta. Stara

      się nie mrugać oczami. Jest nieruchoma. W prawej dłoni trzyma scyzoryk.

      JUSTYNA (pewnym głosem)

      Łatwe. To ?Strach?! Tylko po co ten nóż?

      ALICJA

      Bo przestraszyłam się wielkiego psa i właśnie odcięłam mu tym nożem ogon…

      JUSTYNA

      Idiotka!

      ALICJA odkłada scyzoryk i siada speszona na trawie. PATRYCJA śmieje się głośno. JUSTYNA patrzy na nią ze złością i zaczyna grzebać w pozostałych bibelotach.

      8. PLENER. TRAWIASTE BOISKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      Jeden z CHŁOPCÓW strzela na bramkę. Nie trafia, wykopując mocno piłkę w kierunku kładki. Po chwili drugi CHŁOPAK biegnie za nią. Piłka toczy się pod kładką, prawie do samych dziewczynek i zatrzymuje się na trawie.

      CHŁOPAK krzyczy w biegu do dziewczynek:

      CHŁOPAK

      Ej, wy! Podajcie!

      Kiedy dobiega do piłki i ją podnosi, spogląda w kierunku dziewczynek i mówi:

      CHŁOPAK (cd.)

      Wariatki!

      9.  PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      JUSTYNA przedstawia swój posąg. Stoi przechylona w jedna stronę, z mocno przekręconą głową,

      jakby mówiła komuś coś na ucho. Jedną ręką wskazuje kogoś niewidzialnego, kto stoi po jej

      drugiej stronie, jednak daleko. Drugą rękę trzyma przy ustach, jakby tłumiła szept. Nie rusza się.

      Do uszu ma przyczepione wielkie, niemodne klipsy w kształcie kółek. Na jej ramieniu wisi mała,

      złota torebeczka.

      PATRYCJA

      Już wiem! ?Pretensja?!

      JUSTYNA cały czas stoi nieruchomo.

      ALICJA

      ?Skarga?!

      JUSTYNA porusza oczami, jakby nagle coś dojrzała.

      JUSTYNA (spokojnie)

      Nie.

      Nagle JUSTYNA biegnie w kierunku okien, nie zważając na dziewczynki.

      10. PLENER. PRZESZKLONA ŚCIANA FRONTOWA BUDYNKU ASP ? DZIEŃ.

      Widać rękę wystającą przez uchylone okno – ktoś wyrzuca przez nie liścik. Jest to mały, drobno

      poskładany kawałeczek papieru przyczepiony do tubki po farbie. JUSTYNA podnosi zawiniątko z

      ziemi. Rozpakowuje liścik. Ciekawska ALICJA podbiega do niej. Po chwili dochodzi do nich

      wolnym krokiem PATRYCJA. Pismo jest męskie, a treść listu brzmi: ?Bardzo piękne są wasze

      posągi. Stoję w czwartym oknie na drugim piętrze. Marcel B.? Dziewczynki odchodzą nieco do

      tyłu i spoglądają w górę. W czwartym oknie uśmiecha się do nich szeroko młody, jasnowłosy

      mężczyzna ubrany w czerwoną kurtkę. Dziewczynki pozdrawiają go, jednak on po chwili znika.

      Uśmiechają się do siebie, po czym biegną do miejsca zabaw i szybko pakują bibeloty do

      płóciennego worka.

      11. WNĘTRZE. POKÓJ DZIEWCZYNEK ? NOC.

      ALICJA leży w łóżku. JUSTYNA czesze włosy. Przy świetle lampki nocnej rozmawiają o

      tajemniczym mężczyźnie z okna.

      ALICJA

      Ciekawe, czy jest miły? Wygląda całkiem

      przyzwoicie… Nawet w tej czerwonej kurtce.

      JUSTYNA milczy. Kończy toaletę wieczorną i kładzie się do łóżka. Gasi światło.

      ALICJA (cd.)

      A może jest antypatyczny?…

      JUSTYNA

      Śpij już do cholery! Wiesz chociaż co to znaczy?

      12. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      JUSTYNA, ALICJA i PATRYCJA stoją przed ścianą frontową ASP. Patrzą zamyślone w kierunku czwartego okna na drugim piętrze. W oknie jednak nic nie widać. JUSTYNA przerywa milczenie.

      JUSTYNA (ze złością w głosie)

      Która chce przedstawiać?

      ALICJA i PATRYCJA nie reagują na słowa JUSTYNY. Wciąż patrzą na to samo okno.

      JUSTYNA (cd.)

      Rozumiem… Tego się obawiałam. No to losujemy!

      JUSTYNA podnosi z trawy drobny patyk i łamie go na trzy małe kawałki ? dwa tej samej długości

      i jeden dłuższy. Chowa patyczki w zaciśniętą dłoń, wystawia trzy końcówki i podaje je ALICJI i

      PATRYCJI. Dziewczynki losują. PATRYCJA wyciąga najdłuższy patyk.

      PATRYCJA (ucieszona)

      To będzie Wenus z Milo!

      JUSTYNA i ALICJA siadają na trawie. PATRYCJA przedstawia posąg Wenus z Milo. Owija się

      chustą w pasie i staje w charakterystycznej dla słynnej rzeźby – pozie. Zastyga w bezruchu.

      13. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      Teraz ALICJA przedstawia swój posąg. Pozostałe dziewczynki siedzą na trawie, spoglądając to na

      ?posąg?, to na okno. ALICJA stoi na jednej nodze, drugą trzyma nieco uniesioną i zgiętą w

      kolanie, jakby podskakiwała. Jest uśmiechnięta i pogodna. Ręce trzyma uniesione nad głową, w

      geście wielkiej radości.

      JUSTYNA

      Czy to jest ?Radość??!

      Nagle PATRYCJA wstaje i krzyczy na cały głos:

      PATRYCJA

      Jest!

      ALICJA przerywa przedstawienie. Wszystkie dziewczynki biegną w kierunku ściany frontowej.

      JUSTYNA podnosi kolejny liścik przyczepiony do tubki po farbie. Otwiera go. Na kartce jest

      napisane: ?Podobacie mi się wszystkie trzy. Marcel?. ALICJA i PATRYCJA bardzo się cieszą.

      JUSTYNA, zawiedziona treścią listu, chowa go do kieszeni. Dziewczynki odchodzą od okien i

      spoglądają w górę. MARCEL wygląda przez okno i pozdrawia je ręką, z uśmiechem na twarzy.

      14. PLENER. DOM DZIEWCZYNEK – DZIEŃ.

      Wszystkie trzy dziewczynki dochodzą do swojego domu na wzgórzu, rozmawiając ze sobą.

      ALICJA

      Założę się, że ma dwadzieścia pięć lat  i jest modelem!

      PATRYCJA

      Nie! Dwadzieścia trzy i jest malarzem!

      ALICJA

      Dwadzieścia pięć!

      PATRYCJA

      Malarzem!

      JUSTYNA (z politowaniem)

      Idiotki…

      15. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      JUSTYNA przedstawia ?Posąg Tancerki?, stojąc na jednej nodze. Na głowie ma przepaskę na

      włosy. Następnie przedstawia ?Rozczarowanie?, stojąc z załamanymi rękoma i smutną miną.

      Kolejną pozę prezentuje ALICJA. Jest to ?Zgroza?. Dziewczynka ma szeroko otwarte oczy i

      nienaturalnie wygięte ręce. Nagle pod jej nogi upada liścik. ALICJA podnosi go z ziemi i rozkłada

      kartkę. Czyta na głos. Treść listu brzmi następująco: ?Najładniejsza jest najbardziej leniwa?.

      PATRYCJA odwraca się na pięcie, cała w pąsach. JUSTYNA i ALICJA patrzą na siebie

      zirytowane.

      JUSTYNA (głośno)

      Idiota! Kretyn!

      ALICJA łapie za rękę PATRYCJĘ. W drugim ręku cały czas trzyma list od MARCELA.

      ALICJA

      A ty co o tym sądzisz?

      PATRYCJA odwraca się do ALICJI i zabiera jej liścik.

      PATRYCJA

      To chyba dla mnie…

      Dziewczynki ruszają w kierunku domu, milcząc.

      16. WNĘTRZE. JADALNIA ? WIECZÓR.

      Przy stole siedzi PATRYCJA, CIOTKA HELENA, ALICJA i JUSTYNA oraz ich MATKA. Jedzą

      kolację. PATRYCJA promienieje. Uśmiecha się do siebie. CIOTKA HELENA i MATKA

      dziewczynek patrzą na siebie wymownie.

      CIOTKA HELENA

      Córciu, co ci tak wesoło?

      PATRYCJA nie odpowiada swojej matce tylko cały czas chichocze. ALICJA i JUSTYNA siedzą

      naburmuszone.

      MATKA

      To pewnie te dwa moje trzpioty coś zbroiły!

      17. WNĘTRZE. POKÓJ DZIEWCZYNEK ? NOC.

      ALICJA i JUSTYNA leżą w swoich łóżkach. Przy świetle lampki nocnej omawiają sytuację.

      ALICJA

      Widziałaś jak się zachowywała przy kolacji… Wariatka…

      JUSTYNA

      Na twoim miejscu nie darowałabym jej tego listu…

      JUSTYNA gasi światło. Zalega ciemność. ALICJI śni się, że ktoś goni ją po zakamarkach ASP. Widać kręte korytarze wewnątrz budynku i uciekającą nimi dziewczynkę. Co chwila ogląda się za siebie. SŁYCHAĆ ciężkie kroki, goniącej ją osoby. ALICJA biegnie skręcając co rusz w inny korytarz. Aż wreszcie dobiega do końca, pozostając bez drogi odwrotu. Wyrasta przed nią wielka szklana ściana, za którą widać miejsce zabaw dziewczynek przed budynkiem. Zaczyna głośno krzyczeć.

      18. WNĘTRZE. POKÓJ DZIEWCZYNEK ? PORANEK.

      SŁYCHAĆ ten sam krzyk ALICJI. Dziewczynka podrywa się ze swojego łóżka, przebudzona z

      koszmarnego snu. JUSTYNA podchodzi do niej przestraszona. W tym samym momencie

      SŁYCHAĆ jęki i zawodzenie dochodzące z góry domu. ALICJA i JUSTYNA patrzą na siebie

      porozumiewawczo.

      JUSTYNA

      Słyszysz, już żałuje tego, co zrobiła!

      Siostry biegną szybko na drugie piętro.

      19. WNĘTRZE. POKÓJ PATRYCJI ? PORANEK.

      PATRYCJA leży w łóżku i płacze. Trzyma się za swoją chorą nogę. ALICJA i JUSTYNA

      podchodzą do niej.

      ALICJA

      Lepiej z nami dzisiaj nie idź!

      JUSTYNA

      Przeleż jeden dzień z książką!

      Do pokoju wpada przerażona CIOTKA HELENA, matka PATRYCJI.

      CIOTKA HELENA

      Co się stało?!

      ALICJA

      Patrycję znowu boli noga…

      JUSTYNA

      Chciałyśmy razem iść na spacer, ale Patrycja…

      PATRYCJA przerywa jej zdecydowanym głosem.

      PATRYCJA

      To nieprawda mamo! Czuję się dobrze!

      CIOTKA HELENA

      Dziecko drogie! Zostań w domu!

      PATRYCJA (błagalnym głosem)

      Pozwól mi iść, mamo!

      20. WNĘTRZE. KUCHNIA ? DZIEŃ.

      JUSTYNA i ALICJA zmywają naczynia.

      JUSTYNA (ze złością)

      Skoro mu się tak podoba, to niech się dziś napatrzy na nią aż po dziurki w nosie!

      21. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      ALICJA losuje kolejkę, wyciągając najdłuższy patyk. Uśmiecha się do JUSTYNY.

      ALICJA

      Jak chcesz, odstąpię ci swoją kolejkę…

      PATRYCJA prawie podskakuje z radości.

      PATRYCJA (szczęśliwa)

      To będzie ?Chińska Księżniczka?!

      ALICJA i JUSTYNA chowają się za drzewo i obserwują PATRYCJĘ, która wystawia swój posąg. Dziewczynka obwieszona różnymi świecidełkami stoi zwrócona twarzą do okien. Ma spuszczone oczy i złożone rączki.

      JUSTYNA

      Patrz, cały czas się na nią gapi w oknie!

      ALICJA (z zazdrością w głosie)

      Dobrze, że chociaż ona go nie widzi…

      Po przedstawieniu PATRYCJA idzie do ALICJI i JUSTYNY pod drzewo. Siada obok dziewczynek i uśmiecha się do nich szeroko.

      PATRYCJA

      Cały czas mnie obserwował!

      Dziewczynki wracają do miejsca zabawy. Losują ponownie. PATRYCJA jednak nie bierze udziału w losowaniu. Zabiera jeden krótki patyk JUSTYNIE, wyrzuca go i odchodzi na bok.

      PATRYCJA (cd.)

      Tak będzie sprawiedliwie.

      Wygrywa JUSTYNA. Szybko nakłada sobie róż na policzki. Staje z lekko przechyloną głową na bok. Ręce trzyma na piersiach.

      PATRYCJA (cd.)

      Rozumiem… ?Wstyd?….

      W tym momencie pod nogi ALICJI upada kolejny list. W pierwszym odruchu dziewczynka chce go podać PATRYCJI, która patrzy na nią bez słowa, ale potem otwiera go szybko i czyta na głos:

      ALICJA

      Pisze, że przyjdzie do nas jutro, by chwilę porozmawiać!

      PATRYCJA

      I co jeszcze?

      ALICJA (zdziwiona)

      ?Moje najniższe uszanowanie dla wszystkich trzech posągów?… Podpis nagryzmolony.

      PATRYCJA patrzy na ALICJĘ ze smutkiem i rozczarowaniem na twarzy.

      22. WNĘTRZE. KORYTARZ W DOMU ? DZIEŃ.

      W korytarzu stoi CIOTKA HELENA. Trzyma za rękę PATRYCJĘ. Przyglądają się jej ALICJA i JUSTYNA. Z pokoju wchodzi MATKA.

      CIOTKA HELENA

      Idę z Patrycją na zastrzyk.

      CIOTKA HELENA wychodzi z PATRYCJĄ na zewnątrz.

      MATKA

      A wy wykąpcie Pedro! Cały się klei z brudu! Do roboty lenie!

      Dziewczynki łapią kota i idą do łazienki.

      23. WNĘTRZE. ŁAZIENKA ? DZIEŃ.

      ALICJA i JUSTYNA myją kota PEDRO w wannie.

      ALICJA

      Nie mogę się doczekać… Nigdy nie miałam takiego przyjaciela…

      ALICJA zamyśla się. Jest rozmarzona.

      JUSTYNA (zdenerwowana)

      Jeszcze się nie ciesz! Nie wiadomo jak to wypadnie… Może wcale

      nie przyjdzie? Albo będzie chciał widzieć się tylko z jedną z nas…

      JUSTYNA zamyka oczy i nuci jakąś melodię pod nosem. Niechcący zanurza kota pod wodę. PEDRO o mało co się nie topi w wannie. SŁYCHAĆ jego przeraźliwe miauczenie i wrzask. JUSTYNA gwałtownie wyciąga kota z wanny. Dziewczynki zaczynają wycierać go w ręcznik.

      JUSTYNA (cd.)

      Tylko co zrobić z Patrycją?

      ALICJA

      To byłoby okropne, gdyby Marcel się w tym zorientował…

      JUSTYNA (podnosi głos)

      Ale musimy coś zrobić, żeby się wiecznie nie poświęcać!

      ALICJA

      Nie chcę ranić Patrycji, rozumiesz? Choćby ze względu na tę nową kurację…

      24. WNĘTRZE. JADALNIA ? WIECZÓR.

      Przy stole siedzi PATRYCJA, CIOTKA HELENA, ALICJA i JUSTYNA oraz ich MATKA. Jedzą kolację. Jedynie PATRYCJA stuka łyżką o talerz.

      MATKA

      Pogubiłyście języki, czy co?

      CIOTKA HELENA

      Zastanawiające… Wszystkie trzy milczą i są spokojne…

      MATKA

      Musiały coś grubo przeskrobać! Ja je znam! Takie

      ancymony jak one mają zawsze nieczyste sumienia…

      CIOTKA HELENA odwraca się do PATRYCJI.

      CIOTKA HELENA

      Czemu nic nie jesz, córciu?

      PATRYCJA

      Boli mnie noga! Pójdę już. Chcę coś poczytać.

      ALICJA i JUSTYNA spoglądają na siebie porozumiewawczo. PATRYCJA wstaje od stołu. JUSTYNA także. Bierze ją pod rękę i wyprowadza z pokoju. ALICJA odchodzi od stołu, siada w fotelu i zaczyna robić na drutach.

      MATKA

      Człowiek się napracuje, a one nawet nie chcą zjeść do końca…

      Skaranie boskie z tymi dziewuchami. Tylko by biegały w krzakach…

      ALICJA dwa razy podchodzi do drzwi i próbuje nasłuchiwać co robi JUSTYNA z PATRYCJĄ na górze domu. Wraca jednak na swoje miejsce. Nagle do pokoju wchodzi JUSTYNA. Ma poważną minę. Siada koło ALICJI w fotelu i mówi:

      JUSTYNA (szeptem)

      Nie pójdzie jutro. Napisała list i powiedziała, żeby mu go dać, gdyby się o nią dopytywał.

      JUSTYNA uchyla kieszeń fartucha i pokazuje ALICJI kopertę.

      MATKA (krzyczy)

      A teraz spać! Naczynia zmyjecie jutro z rana!

      25. WNĘTRZE. POKÓJ PATRYCJI ? POŁUDNIE.

      PATRYCJA siedzi przy uchylonym oknie oparta o stertę poduszek. W ręku trzyma książkę. Jest

      blada i wygląda na chorą. Do pokoju wchodzi ALICJA. Podchodzi do PATRYCJI i zatrzymuje się.

      ALICJA

      Za godzinę będzie obiad…

      PATRYCJA

      Nie chce mi się jeść… Gdzie byłaś rano?

      ALICJA

      Matka wysłała mnie na targ.

      Nagle PATRYCJA uśmiecha się do siebie i promienieje.

      PATRYCJA

      Wiesz, ta pszczoła nie może cały czas wylecieć z pokoju…

      SŁYCHAĆ brzęczenie pszczoły, która lata w pokoju.

      ALICJA

      Szkoda, że nie możesz pójść z nami… Jak chcesz,

      to powiemy Marcelowi, że się rozchorowałaś…

      PATRYCJA kiwa przecząco głową i nic nie odpowiada.

      ALICJA (cd.)

      No to chodź z nami! Nie powinnaś się bać. Prawdziwa miłość nie zna przeszkód!

      PATRYCJA spogląda przez okno i wygląda na to, że zaraz się rozpłacze.

      PATRYCJA (sucho)

      Mama na mnie czeka.

      PATRYCJA wychodzi wolnym krokiem z pokoju, zostawiając ALICJĘ samą.

      26. WNĘTRZE. KUCHNIA ? DZIEŃ.

      W kuchni pełnej gratów ? stoją: JUSTYNA i ALICJA. Dziewczynki zmywają naczynia. Chlapią

      się wodą i robią zamieszanie, piszcząc i śmiejąc się głośno. Z pokoju dobiega groźny głos MATKI.

      MATKA (z offu)

      Ciszej tam, do cholery!

      Dziewczynki wybiegają z kuchni pozostawiając odkręcony kran.

      27. PLENER. PODWÓRKO PRZED DOMEM DZIEWCZYNEK – DZIEŃ.

      Dziewczynki wybiegają z domu na podwórko. Są szczęśliwe – rzucają się w objęcia. Goni je

      MATKA, która wymachuje łapką na muchy i krzyczy na nie:

      MATKA

      Na ulicy skończycie! Wstrętne bachory!

      28. PLENER. OKOLICA SZKOŁY PLASTYCZNEJ ? DZIEŃ.

      JUSTYNA i ALICJA idą w podskokach ścieżką w kierunku budynku ASP. Na trawiastym polu,

      przez które przechodzą, tuż przed budynkiem – CHŁOPCY w ich wieku grają w piłkę nożną.

      JUSTYNA gwiżdże na nich na palcach i pokazuje im, że są głupi, kręcąc palcem kółka przy skroni.

      ALICJA

      Myślisz, że mu się spodobamy?

      JUSTYNA

      Zazwyczaj chłopcy po maturze pogardzają dziewczynkami, które

      po szkole  podstawowej idą do pracy albo  pomagają matkom w

      domach… Nie gadaj więc za dużo.  Skup się raczej na swej urodzie…

      29. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      ALICJA i JUSTYNA stoją twarzą do okien ASP. Patrzą na okno, w którym MARCEL macha do

      nich ręką z entuzjazmem. Dziewczynki również go witają, machając chusteczkami w kolorowe

      kwiatki. Wkrótce mężczyzna do nich idzie. Jest wysoki i ubrany na szaro (kurtka i spodnie).

      Podchodzi do sióstr. Mimo wszystko jest nieśmiały.

      MARCEL

      Witam! Jak macie na imię?

      JUSTYNA

      Justyna.

      ALICJA (wesoło)

      A ja – Alicja.

      MARCEL

      Bardzo piękne są te wasze posągi! A dlaczego nie przyszła trzecia dziewczynka?

      JUSTYNA

      Nasza kuzynka, to znaczy Patrycja, nie mogła przyjść…

      MARCEL

      Szkoda. Patrycja to bardzo piękne imię…

      MARCEL na sekundę się zamyśla. Po chwili wyciąga rękę w kierunku ASP.

      MARCEL (cd.)

      To moja szkoła. I również moja praca… Czy możecie pokazać mi swoje ozdoby?

      JUSTYNA i ALICJA ruszają w kierunku kładki. MARCEL idzie za nimi. Po chwili, cała trójka zbliża się do wielkich schodów prowadzących do wejścia do ASP. Zatrzymują się pod kładką.

      JUSTYNA

      Kryj mnie!

      ALICJA rozgląda się szybko i natychmiast zastawia ciałem JUSTYNĘ, która kuca przy betonowym spadzie i przesuwa małą, kwadratową płytę, pod którą kryje się schowek. Wyjmuje z niego płócienny worek i szybko zasuwa płytę z powrotem. Idą pod drzewo i siadają na trawie. JUSTYNA wysypuje zawartość worka na trawę. MARCEL najwyraźniej interesuje się gadżetami. Bierze do ręki kolejne bibeloty. Gdy trzyma chustę, mówi:

      MARCEL

      To miała raz na sobie Patrycja…

      Teraz MARCEL bierze do ręki jaskrawe, świecące w słońcu klipsy z plastiku.

      MARCEL (cd.)

      A to jest ze wschodniej rzeźby…

      JUSTYNA

      Z ?Chińskiej Księżniczki?…

      MARCEL jest roztargniony. Niektóre gadżety wypadają mu z rąk. Gdy rozmowa się urywa i przez

      chwilę trwa nieznośna cisza, JUSTYNA spogląda na ALICJĘ nieco zdegustowana.

      MARCEL

      Czy Patrycja jest chora?

      JUSTYNA spogląda znacząco na ALICJĘ. Ta milczy. JUSTYNA przerywa chwilową ciszę.

      JUSTYNA

      Patrycja nie mogła przyjść…

      JUSTYNA podaje MARCELOWI kopertę z listem od PATRYCJI. Zaskakuje to MARCELA, który przerywa zabawę polegającą na rysowaniu patykiem figur geometrycznych na małym fragmencie piasku. Spogląda ze zdziwieniem na obie dziewczynki. Chwilę siedzi z kopertą w dłoni.

      ALICJA

      To list od Patrycji…

      MARCEL czerwieni się na twarzy i chowa nie rozpieczętowaną kopertę do wewnętrznej kieszeni kurtki. Po chwili wstaje z ziemi. Dziewczynki robią to samo.

      MARCEL

      Wszystko mi się spodobało! Cieszę się, że przyszedłem. Było mi bardzo miło…

      MARCEL podaje im rękę jakoś miękko i mało sympatycznie. Ma smutny uśmiech.

      MARCEL (cd.)

      No to do kiedyś!

      30. PLENER. DOM DZIEWCZYNEK – POPOŁUDNIE.

      ALICJA i JUSTYNA dochodzą do swojego domu na wzgórzu. Na balkonie stoi PATRYCJA, która najwyraźniej oczekuje powrotu dziewczynek.

      ALICJA (ze smutkiem)

      Dziwnie się z nami pożegnał…

      31. WNĘTRZE. POKÓJ PATRYCJI ? POPOŁUDNIE.

      ALICJA i JUSTYNA siedzą na łóżku. PATRYCJA stoi i słucha ich uważnie.

      ALICJA

      Jest wyższy niż myślałam. Ma szare oczy i ciągle się o ciebie dopytywał!

      PATRYCJA

      Dałyście mu mój list?

      JUSTYNA

      Tak, ale nie chciał przy nas czytać…

      ALICJA

      Dziwnie się z nami pożegnał…

      PATRYCJA

      Więc pytał o mnie?

      ALICJA

      Powiedział, że ?Patrycja? to bardzo piękne imię…

      PATRYCJA udaje szczęśliwą, sztucznie się uśmiechając, choć widać, że walczy ze łzami. Powoli kuśtyka od ściany do ściany. Zamyśla się. Po chwili JUSTYNA i ALICJA wstają z łóżka.

      JUSTYNA

      Idziemy już! Twoja matka chciała coś od nas…

      Dziewczynki wychodzą z pokoju, pozostawiając PATRYCJĘ samą. Za drzwiami JUSTYNA nachyla się nad uchem ALICJI.

      JUSTYNA (szeptem)

      Zobaczysz, że od jutra koniec z naszą zabawą…

      32. PLENER. PODWÓRKO PRZED DOMEM DZIEWCZYNEK – DZIEŃ.

      Dziewczynki wybiegają z domu na podwórko, płosząc kota PEDRO. Za rogiem domu stoi PATRYCJA Dziewczynka przyłącza się do nich, idąc za nimi wolnym krokiem, jednocześnie kulejąc na jedną nogę. Trzy postacie schodzą piaszczystą drogą z niewielkiego wzgórza.

      33. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      Dziewczynki zatrzymują się w miejscu swoich zabaw. PATRYCJA wyciąga z kieszeni perły mamy i wszystkie jej pierścionki. ALICJA i JUSTYNA aż wzdychają z podziwu.

      JUSTYNA

      Nie boisz się?

      PATRYCJA (stanowczo)

      Nie! Gdyby coś się stało, biorę wszystko na siebie!

      ALICJA (z zachwytem)

      Jakie to wszystko piękne…

      PATRYCJA

      Bardzo by mi na tym zależało, żebyście dziś mi odstąpiły waszą kolejkę…

      JUSTYNA

      A co to będzie?

      PATRYCJA

      To będzie… ?Poświęcenie?…

      JUSTYNA szybko wysypuje całą zawartość płóciennego worka. Razem z ALICJĄ wybierają ozdoby pasujące do biżuterii: pióra do wpięcia we włosy, kawałek futra z dala przypominający srebrnego lisa i różowy szal, z którego PATRYCJA robi sobie turban na głowę. Klejnoty rozbłyskują w słońcu. Po dłuższym zastanowieniu PATRYCJA zaczyna przedstawienie. Podnosi w górę ramiona i wysuwa do tyłu nogę. ALICJA i JUSTYNA odchodzą nieco na bok.

      ALICJA

      Wygląda cudownie! Jak jakaś bogini!

      JUSTYNA (z zazdrością)

      Spójrz! Cały czas na nią patrzy!

      MARCEL przygląda się PATRYCJI wychylony przez okno.

      JUSTYNA (cd.)

      Nie odrywa od niej oczu…

      Nagle PATRYCJA nieco się chwieje. JUSTYNA i ALICJA podbiegają do niej, aby ją podtrzymać. PATRYCJA cały czas ma zamknięte oczy. Po twarzy spływają jej wielkie łzy. PATRYCJA próbuje odepchnąć dziewczynki, ale one zaczynają zbierać resztki bibelotów do worka i w końcu pomagają jej rozebrać się z przebrania. Zdejmują klejnoty i chowają je do jej kieszeni. Gdy ALICJA i JUSTYNA idą ukryć worek pod kładką, PATRYCJA odchodzi samotnie w kierunku domu.

      34. WNĘTRZE. POKÓJ DZIEWCZYNEK ? PORANEK.

      ALICJA i PATRYCJA skaczą na swoich łóżkach. SŁYCHAĆ głośną muzykę dobiegającą z magnetofonu. NAGLE do pokoju wbiega CIOTKA HELENA. Krzyczy na dziewczynki.

      CIOTKA HELENA

      Wyłączcie to! Natychmiast!

      JUSTYNA wyłącza magnetofon. Ma jednak niezadowoloną minę.

      CIOTKA HELENA (cd.)

      Patrycja ma bóle! Nie przeszkadzajcie jej, na miłość boską!

      35. PLENER. TRAWIASTE POLETKO PRZED BUDYNKIEM ASP ? DZIEŃ.

      Na miejsce stałych zabaw przychodzi ALICJA z PATRYCJĄ. Zatrzymują się przed ścianą frontową ASP i spoglądają w kierunku czwartego okna na drugim piętrze. Jednak nikt w nim nie stoi i nie wygląda przez nie. Na polu obok, ci sami CHŁOPCY, którzy grali wcześniej w piłkę, puszczają ogromnego latawca. Obok dziewczynek przechodzi SIWOWŁOSY PAN. Podpiera się drewnianą laską. Zatrzymuje się na chwilę i spogląda w górę na szybującego latawca. Dziewczynki czekają jeszcze chwilę, po czym spoglądają na siebie i uśmiechają się nawzajem. Biegną ile sił w nogach w kierunku domu. SŁYCHAĆ ich głośny śmiech.

      36. WNĘTRZE. PRACOWNIA MALARSKA ? DZIEŃ.

      MARCEL siedzi w pracowni przed jakąś MODELKĄ i maluje ją nagą. Jest uśmiechnięty. Za oknem widać tego samego latawca.

      ZACIEMNIENIE.


      NAPISY KOŃCOWE.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      Boginie przedmieścia, 6.0 out of 10 based on 1 rating
      No Comments
     
    Get Adobe Flash playerPlugin by wpburn.com wordpress themes