Jadczak.net Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka

Podaj dalej

Bookmark and Share

Archiwum

Kalendarz moich wpisów

February 2012
M T W T F S S
« Oct    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Sprawdź, gdzie byłem

    Powered by FourSquare Recent Checkins

    Strona domowa

    • Bajka o zakochanym bocianie

      Arkadiusz Jadczak

      Zdarzyło się to w czasach, gdy o partnera i partnerkę było coraz trudniej. I może ciężko w to uwierzyć, ale nawet zwierzęta rzadko się zakochiwały, a jeśli już im się to przez przypadek przytrafiło – to zakładały później bardzo mało rodzin. Brak odpowiednich kandydatów na towarzyszy życia powodował wśród zwierząt różne dziwne obyczaje. Otóż ptaki, na przykład, zamiast piskląt – karmiły ryby słodkowodne, słonie opiekowały się myszami, a krokodyle spotykały się na romantycznych randkach z małpami.

      Sami widzicie, że nic dobrego z tego nie mogło się narodzić, a kilka gatunków zwierząt wskutek tych powikłań nawet wyginęło. Z upływem czasu kryzys rodziny dotknął i bociany. I o takim właśnie jednym boćku chciałbym Wam opowiedzieć krótką bajkę.

      Raz pewnej wiosny samotny Bocian Karol pojawił się w okolicy niewielkiego miasta na północy kraju. Słynęło ono z handlu i produkcji ryżu. I nie wiadomo czemu, ale znakiem firmowym jednego z największych przedsiębiorstw produkujących ryż – był biały bocian. W związku z tym tuż przy wjeździe do owego miasta stała przydrożna reklama w kształcie gniazda ? zwykły metalowy słup ze sztucznym, plastikowym boćkiem. A że nie tylko w okolicy, ale i w całym kraju brakowało boćków, Karol aż zaklekotał ze szczęścia na widok śnieżnobiałej panny i nie zastanawiając się zbyt długo – czym prędzej wylądował w owym gnieździe.

      Nie minął dzień jak bocian Karol zapałał wielką miłością do reklamy. Po tygodniu zaczął szybko rozbudowywać gniazdo, podczas gdy sztuczny obiekt jego pożądania nic nie robił tylko cały czas stał na jednej nodze i gapił się przed siebie. Z początku prawdziwy bocian wylatywał dzień w dzień na kilkanaście godzin, zbierał gałązki, po czym je uporczywie znosił do sztucznego gniazda.

      Gdy jednak skończył jego rozbudowę i gniazdko wyglądało jak prawdziwe ? przestał opuszczać swoją ukochaną, całkowicie oddając się miłości. Musiał także odpocząć po całodniowych trudach, dlatego nawet nie klekotał, tylko cały czas siedział przy niej. Jednak najmocniej trzymało go przy jego atrakcyjnej partnerce to piękne uczucie ? tak wielkie, że Karol zapominał o całym ptasim świecie. Teraz mógł od rana do wieczora przytulać się do swojej ukochanej. Czasami nawet udawało mu się na nią wskoczyć, choć poza ulgą, nie miał chyba zbyt wiele przyjemności. Biedaczyna Karol nie mógł tego wiedzieć, że z jego związku ze sztucznym bocianem nie będzie ani jajek ani dzieci…

      Pewnego dnia nasz bociek nie wytrzymał i zaczął się nawet przed nią kłaniać, jakby prosił o miłość albo błagał o inne uczucie, choćby najmniejszy przejaw jakiegokolwiek zainteresowania. Sztuczny bocian wciąż jednak milczał jak niemowa. Stał tylko nieruchomo na jednej nodze i patrzył się przed siebie.

      Po czterech miesiącach Karol przestał się narzucać swojej towarzyszce życia. Z początku nawet znalazł sobie drobne zajęcie – zaczął udoskonalać gniazdo, tak by jeszcze bardziej przypominało to prawdziwe, gdy jednak wciąż nie mógł się doczekać upragnionego potomstwa – zaczął tłuc dziobem swoją ukochaną. Możecie sobie wyobrazić w jakim stopniu zdenerwowała go oziębłość jego partnerki oraz brak jakiegokolwiek zainteresowania z jej strony jego obecnością – skoro zdobył się na tak drastyczne zachowanie. Czego jednak nie robi się z miłości dla swojej ukochanej; nawet gdy ona jest z plastiku. Podziobał ją, podziobał, a po kilku dniach wybaczył sztucznemu bocianowi i od nowa zaczął się do niego tulić. Cały czas myślał przy tym, że uda mu się stworzyć z nią liczną i szczęśliwą rodzinę ? całe stado pięknych bocianów. W innym wypadku już dawno bowiem by odleciał. Wszystko co Karol robił w owym czasie – robił dla potomstwa i dla swej ukochanej.

      Gdy jednak przyszła jesień, Karol musiał opuścić tamto gniazdo, tamten kraj jak również tamte strony świata. Bociany bowiem lecą o tej porze roku na długie, zimowe ferie – fruną bardzo daleko, tam, gdzie pieprz rośnie i grzeją się aż do wiosny. Z żalu i tęsknoty oraz na samą myśl o samotności i rozłące – o mało mu nie pękło jego bocianie serce. Było mu też coraz zimniej – już dawno bowiem powinien stamtąd odlecieć do ciepłych krajów. Karol jednak wytrwale sterczał przy swojej plastikowej ukochanej. Tak ją kochał, że nie mógł jej opuścić nawet na chwilę, a co dopiero na pół roku. Kiedy więc spadł pierwszy śnieg, dłużej już nie wytrzymał ? zdesperowany chwycił partnerkę w swój długi, przemarznięty i zaczerwieniony dziób i razem z nią odleciał na południe.

      Trzeba Wam wiedzieć, że Karol dobrze zdawał sobie z tego sprawę, że jak tu wróci wiosną, to jakiś inny bocian będzie przymilał się do jego ukochanej i nie pozwoli mu się zbliżyć nawet na odległość skrzydła. Dlatego zdecydował się na tą długą, ciężką i niebezpieczną podróż. Czy doleciał bezpiecznie do ciepłych krajów?

      Jak najbardziej – i od tej pory przylatuje stamtąd do starego gniazda każdej wiosny, razem ze swoją ukochaną w dziobie. Owszem, w tych ciepłych krajach jest mu całkiem dobrze i mógłby tam zamieszkać nawet na stałe, ale Karol boi się za każdym razem, że w lato jego narzeczona stopi się w upalnym słońcu i znowu zostanie sam na świecie, znowu zostanie starym kawalerem. Bo w ciepłych krajach również nie jest łatwo o partnerkę.

      I tak od kilku lat zamieszkują wciąż to samo gniazdo w okolicy tego samego niewielkiego miasta na północy kraju. A kiedy późną jesienią przychodzą chłody i mrozy – wynajmują gniazdo wróblom i odlatują na południe. Mieszkańcy niewielkiego miasta już się przyzwyczaili i na czas nieobecności bocianów nie wystawiają w tym miejscu żadnej innej reklamy. Rzucają tylko w tamtym miejscu ryż, w nadziei, że bociany znów przylecą właśnie do nich. W ten sposób wszyscy ludzie z bliższych oraz dalszych okolic, a także stali goście przybywający do owego miasta – kojarzą to miejsce z Karolem i jego ukochaną, która zawsze stoi na jednej nodze i gapi się przed siebie, chociaż Karol nie odstępuję jej nawet na chwilę. Niektórzy nawet przyjeżdżają tu z daleka, by popatrzeć na szczęśliwców i brać z nich przykład. Wszystkim zaś owe miasto już nie kojarzy się z produkowanym tam luksusowym ryżem, lecz z zakochaną parą.

      Bo kochać drugie stworzenie, zwłaszcza sztuczne, w czasach kryzysu rodziny i mody na egzemplarze doskonałe – to najlepsza forma autoreklamy, jaką kiedykolwiek wymyślono… A poza tym do tej pory nie udowodniono naukowo, że miłość platoniczna nie dotyczy ptaków.

      Jeśli chce się tylko kogoś kochać, kimś się opiekować i nie zważać na brak odwzajemnienia ? można kochać choćby i atrapę. Na przykład pluszowego misa, plastikowego bociana albo pompowaną rybę z gumy. Taka miłość na pewno nie rdzewieje… A ile można od niej się nauczyć, ile dzięki niej doznać szczęścia… Dlatego, drogie dzieci, kochać i szanować trzeba nawet zabawki. To nic, że misie do nas nic nie mówią i tylko patrzą się przed siebie…

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      Bajka o zakochanym bocianie, 7.0 out of 10 based on 4 ratings
      No Comments
     
    Get Adobe Flash playerPlugin by wpburn.com wordpress themes