-
Kilka zdań na temat wiary
No CommentsArkadiusz Jadczak
Przestałem. Przestałem wierzyć, kiedy ktoś ukradł mi półkolarkę z kościoła.
Miałem trzynaście lat. Zaczęły się rekolekcje majowe, a z nimi straszliwe upały. Całe dnie spędzaliśmy z chłopakami na świeżym powietrzu – od wyjścia ze szkoły po późny wieczór. Dlatego perspektywa spędzenia godziny w dusznym kościele przerażała nas, podobnie jak przymus chodzenia do spowiedzi (nudziło nas ciągłe zmyślanie grzechów: ?nie wyrzuciłem śmieci?, ?byłem niegrzeczny dla mamy?, ?uderzyłem kolegę? i inne bzdety). Nic dziwnego, że jeżdżąc całe popołudnie na rowerze, przyjeżdżaliśmy nim nawet na rekolekcje. Nasz kościół podobny był raczej do garażu lub baraku na budowie – bo w rzeczy samej był w trakcie budowy. Nabożeństwa odbywały się pod żółtą wiatą i pewnego pięknego dnia pojawiły się pod nią, tuż przy wyjściu – stojaki. Można było przy nich zaparkować swój rower. I to był początek końca. Po prostu pewnego pięknego dnia ktoś ukradł moją wymarzoną niebieską półkolarkę. A półkolarka to jedno z dwóch marzeń każdego chłopaka w tamtych czasach – drugim były oczywiście gumowe korkotrampki. Zostałem więc pozbawiony marzeń. Przestałem wierzyć w Boga, bo nie mieściło mi się w głowie, że można coś ukraść z kościoła. I właśnie w taki sposób zakończyłem karierę jako katolik. Nigdy zresztą nie byłem dobry z Prawd Wiary ani Siedmiu Grzechów Głównych. Znałem tylko kilka linijek Ojcze nasz i to też tylko ze słuchu. Teraz to już nieważne. Ta kwestia jest już bez znaczenia. Tylko ta niebieska półkolarka… Ciekawe, czy ktoś na niej jeszcze jeździ?
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading...




Ostatnie komentarze