Jadczak.net Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka

Podaj dalej

Bookmark and Share

Archiwum

Kalendarz moich wpisów

May 2012
M T W T F S S
« Mar    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Sprawdź, gdzie byłem

    Powered by FourSquare Recent Checkins

    Strona domowa

    • Nad rzeką, której nie ma…

      Arkadiusz Jadczak

      Liczę kilometry i dni: 426 i prawie dwa miesiące. A więc przestrzeń i czas żyją we mnie… To prawie jak u Kanta, choć Kant bardzo rzadko wyjeżdżał ze swego rodzinnego Królewca. Brak podróży kompensował lekturą i nieraz jego rozmówcy byli przekonani, że mają do czynienia z człowiekiem, który spędził lata w odległym mieście, o którym była mowa. Przestrzeń i czas są formami naszej zmysłowości – twierdził Kant. Ile w tym prawdy…

      Od kilku dni pewien list ze Zgorzelca dostarcza mi niezliczonej liczby wrażeń; ale wrażeń, które przychodzą do mnie w postaci chaotycznej. Jednak jest we mnie coś, co warunkuje wszystkie rzeczy i tę najważniejszą, czyli wyjazd do Zgorzelca po nagrodę: przestrzeń i czas. Dlatego liczę kilometry i dni…

      Nigdy nie byłem w Zgorzelcu i niewiele o nim wiem. Ten brak wiedzy dodaje jednak smaku podróży, którą wkrótce odbędę na ?Dziki Zachód? – jak powiedziała moja przyjaciółka. Patrzę w kierunku zachodzącego Słońca i niczym skaut określam kierunek mojej wyprawy. Kiedy byłem dzieckiem bawiłem się książką, która składała się tylko z dwóch okładek. Wewnątrz w papierze wycięte były domy, kościoły i ulice pewnego miasta. Miasto ?powstawało?, gdy zdecydowanym ruchem otwierałem okładki. Zwykła dziecięca ?rozkładanka?. A w niej niezwykłe miasto, które do dziś stanowi dla mnie zagadkę: Budziszyn czy Bavdzen, czy może jeszcze inaczej? I to jest moje najwcześniejsze wspomnienie, refleksja nad miastem granicznym. Ojciec nieraz opowiadał mi o losach Budziszyna, ale ja byłem wpatrzony w czerwone dachy i niebieskie fale rzeki wycięte w kartonie i zastanawiałem się, jak to jest, gdy miasto zamieszkują raz Polacy, raz Niemcy. Nie docierała do mnie podwójna nazwa i do dziś nie wiem, do kogo należał Budziszyn.

      To samo ze Zgorzelcem. Kiedy pierwszy raz usłyszałem nazwę tego miasta położonego na Górnych Łużycach, usłyszałem ją od razu w dwóch językach: Zgorzelec/Görlitz. I znowu rzeka: Nysa Łużycka, która oddziela Wschód od Zachodu Europy. Rzeka, jak i innym, kojarzy mi się odtąd z granicą.

      Nie zgadzam się z Henrykiem Wańkiem, że ?na początku podróży wie się tak wiele?. Kiedyś słyszałem o gotyckim kościele św. Pawła (teraz chyba w Görlitz?), znam z rysunków sylwetkę Oberlausitzer Gedenkhalle czyli Miejski Dom Kultury w Zgorzelcu i właśnie ten pałac jest dla mnie najważniejszy. Widziałem też na starym zdjęciu piękny most kolejowy (Neißeviadukt) i prawdę mówiąc całkiem niedawno dowiedziałem się, że on jeszcze istnieje. To wspaniale, że ujrzę jego ?gotyckie? przęsła, przez które pełznie Nysa. Uwielbiam budowle z cegły.

      Wszystkie te miejsca chcę odwiedzić i dopiero po przyjeździe dowiedzieć się o nich więcej. Potrzeba mi stać przy nich, widzieć je i delektować się ich widokiem. Słowa to tylko uzupełnienie.

      I byłbym zapomniał o pani Bader – kierowniczce Internatu, w którym przyjdzie mi nocować podczas pobytu w Zgorzelcu. Przyjaciółka poprosiła mnie, bym uśmiechnął się do tej pani…

      Niewiele zatem wiem o Zgorzelcu i zdaję sobie sprawę, że to nie jest powód do dumy. Ale miasto to, do końca będzie kojarzyło mi się z Jakubem Böhme, który podobnie jak Kant – całe życie mieszkał w jednym mieście. Böhme, Boehme, Behemen, Behmen itd. Uczeni przytaczają różne nazwiska tego myśliciela urodzonego we wsi Stary Zawidów niedaleko Zgorzelca. To właśnie z dzieł tego zgorzeleckiego szewca czerpali: Schelling, Hegel, Schopenhauer i Nietzsche.

      ?Szewc Jakub Böhme był wielkim filozofem? – pisał Marks, a Engels nazwał go ?zwiastunem przyszłych filozofów?.

      Jakoś łatwiej mi jest wyobrazić sobie Zgorzelec końca XVI wieku niż końca XX; narodziny Böhmego w średnio zamożnej rodzinie chłopskiej, jego rzemiosło, żonę – córkę rzeźnika i dom obok bramy nad Nysą, przy wschodnim wejściu do miasta…Ciemne brukowane ulice, atmosfera trochę jak z dzielnic portowych, gdzie zamiast marynarzy krążą handlarze.

      Słyszałem, że mieszkańcy tych okolic mieli skłonność do czarów, alchemii i tajemnych praktyk. Dlatego nie dziwi mnie, że we wrześniu 1577 roku na miasto spadła kometa i spowodowała pożar. Böhme jako szewc też się spalił. Pewnego niedzielnego poranka spojrzał na cynowy talerz błyszczący w izbie i odtąd już nie robił butów, tylko pisał książki. Wyobrażam sobie też Georga Richtera – miejscowego pastora i proboszcza, który potępił Böhmego za ?Aurorę?, jako grubego, potężnego mężczyznę z gromami w oczach. Musiało być dosyć jasno na zgorzeleckim rynku, gdy płonął publicznie stos pism filozofa. Czy był przy tym najbliższy przyjaciel Böhmego – lekarz ze Zgorzelca i zagorzały paracelsusista – Tobiasz Kober?

      Swoją drogą Böhme musiał mieć spokojną naturę skoro stał przy płonącym stosie i nie zwariował. Richter nazwał go czarownikiem i alchemikiem. Przesłuchiwał też filozofa w jego mieszkaniu, a po roku 1618 znów wydał napastliwe i pełne obelg pismo pod adresem Böhmego.

      Według zgorzeleckiego myśliciela przeciwieństwa muszą istnieć w koniecznej jedności. On i jego przeciwnik umarli prawie jednocześnie… I pewnie istnieją w jednym Raju, wszak Richter był zdecydowanym obrońcą ortodoksji luterańskiej.

      Zdaję sobie sprawę, że dla współmieszkańców Jakub Böhme uchodził przede wszystkim za dobrego rzemieślnika. Ale ktoś jeszcze oprócz Richtera musiał widzieć w zgorzeleckim mistrzu szewskim czarownika, skoro grób Böhmego został wkrótce po pochówku zbezczeszczony.

      A rzeka? ?Bieg rzeki jest symbolem czasu? – napisał Miłosz. ?Przemijają plemiona, narody, cywilizacje, a rzeka ciągle jest, choć i nie jest, bo woda nie ta sama, tyle, że trwają jej miejsce i nazwa, jakby metafora stałej formy i zmiennej treści. Te same rzeki płynęły w Europie, kiedy żadnych dzisiejszych krajów nie było i nie było żadnych znanych nam języków?.

      Rzeka graniczna to rzeka dla mnie szczególna.

      Niebieska nitka na mapie zamiast czarnej przerywanej linii…

      W grudniu 1996 roku poznałem niemieckiego rzeźbiarza Petera Weidla. Weidl jesienią 1988 roku w czasie podróży po NRD znalazł się w najdalej na Wschód wysuniętej części kraju. To było jego pierwsze spotkanie z rzeką-granicą. Głęboko je przeżył, jak mi opowiadał. Jako owoc tej wizyty powstało dzieło sztuki – rzeźba ?Spiegelfluß? czyli Lustrzany nurt.

      Rzeka jest dla Weidla uosobieniem prawdy, prazwierciadłem, źródłem poznania. Zdaniem Petera ?znaczenie rzek, granic, przestrzeni, ulega zmianie. Rzeka jako granica geograficzna, jako granica losowa przestaje istnieć. Zaczynamy pojmować, że istnieje wprawdzie wiele rzek, jednak dla życia Ziemi znaczenie ma tylko jedna. Nurt przeznaczenia?.

      Rzeźba ?Spiegelfluß? składa się – w sensie materialnym – z lustrzanych kolumn, w równych odstępach ustawionych rzędem, w samym środku rzeki. Łączy ona w wizualną całość odbicia brzegu, na którym znajduje się widz, z widokami na przeciwległy, spajając w ten sposób oba brzegi dzielące kraje w jedną panoramę. Widoki po obu stronach rzeki-granicy zlewają się w całość w bezruchu i ruchu.

      Zatem kto spojrzy w rzeźbę Weidla, ten zrozumie tajemnicę.

      W Zgorzelcu Lustrzany nurt pełniłby jeszcze jedną funkcję. Podzielone miasto wreszcie stałoby się jednym miastem, a piękny pałac Oberlausitzer Gedenkhalle stanąłby obok Ständehaus czy Stadthalle… Zatarłaby się granica, różnice i może nawet sama rzeka.

      Skąd zresztą pewność, że ona istnieje? Może Zgorzelec i Görlitz leżą nad rzeką, której nie ma…?

      A jeśli nawet jest, to mam ochotę odpowiedzieć fragmentem ze ?Spoon River?:

      ?Pytają mnie wciąż, gdzie jest miasteczko Spoon River. Nie ma takiego – odpowiadam. Jest tam tylko rzeka. Ale jaka rzeka.?

      Tytuł tekstu zapożyczony z opowiadania Stanisława Czycza: ?Nad rzeką, której nie ma?.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      Nad rzeką, której nie ma..., 9.0 out of 10 based on 1 rating
      Podaj dalej:
      • Google Bookmarks
      • Blip
      • Google Buzz
      • LinkedIn
      • MySpace
      • Pinger
      No Comments
     
    Get Adobe Flash player