-
Santa Clara
No CommentsArkadiusz Jadczak
Claire. Claire Chauvin. Najpiękniejsze dziecko, zrodzone przez moich przyjaciół… Clara. Jasna i czysta jak w tej modlitwie: ?Jako liliowy, śliczny kwiat?… Klara. Patronka bieliźniarek, hafciarek, praczek, radia i telewizji… Dla mnie po prostu: Santa Clara. Bo i nazwisko trudno jej wymówić. A po co zresztą, gdy ona jeszcze nie rozumie i tylko śmieje się, klaszcząc w malutkie dłonie, zupełnie jakby wybijała rytm: Je-ne-com-prends-pas. (Takie francuskie Kosi-Kosi). Albo innym razem: Je ne-comprends pas. Albo jeszcze inny rytm, lecz wciąż te same nuty. I wtedy wiem, że ?le rire est le propre de l`homme? – jak napisał gruby Rabelais w Gargantui…
A przez nią wszystko się stało… Co tu mówić. Wszyscy twierdzą, że się kochamy… Choć ona żyje ponad rok, a ja niedługo kończę aż dwadzieścia sześć. A mógłbym wam powiedzieć szczerze, że Jedno jest Królestwo człowieka i to wcale nie jest śmieszne…
Otóż widzę ją jak rodzi się w 1194 roku. Jest pierwszym dzieckiem pana Favarone z rycerskiego rodu. Mniejsza zresztą o zamożność. Żyje w małym włoskim miasteczku. (Miejsce, przyznacie – znakomite jak dla świętych). Wszyscy dookoła, jak jeden mąż, otaczają ją bardzo troskliwą opieką. Niestety nie ma jeszcze wtedy radia ani telewizji, dlatego Klara dużo wyszywa i haftuje. (Z tą telewizją i z tym radiem wiąże się i tak pewna opowieść, ale to opiszę innym razem).
Tak więc gdy Klara ma lat dwanaście, słychać już w tamtej okolicy o jakimś szalonym młodzieńcu – Janie Bernardone, który odszedł z miasta i został pustelnikiem. Później zresztą wraca, ale boso; odziany w tunikę przepasaną sznurem mówi wiele o miłości Bożej. Ludzie patrzą nań nieco dziwnie i nazywają go Franciszkiem. A tak naprawdę to tylko Klara go uważnie słucha. I tylko ona rozumie, o co mu chodzi, kiedy mówi, że Boża Miłość nie jest kochana. Zapewne domyślacie się, że często się razem spotykają; i co z tego wkrótce wyniknie… Nadszedł bowiem czas, gdy pełnoletnią Klarę zaczęto namawiać do małżeństwa. A trzeba Wam wiedzieć, że była najpiękniejszą panną w mieście. Jednak zdawała sobie sprawę, że ślub to nie jest droga dla niej.
Pewnej nocy ucieka więc z domu, ścina włosy i zostaje przy Franciszku. Wprawdzie wkrótce odnajdują ją stryjowie, ale widząc jej ścięte włosy, pozostawiają łasce Bożej. Odtąd Klara i Franciszek podróżują razem, leczą ludzi, pomagają biednym, ubogim i haftują ozdoby na ołtarze. A każdego napotkanego człowieka – szanują i traktują jak swoje siostry i swoich braci.
Ludzie wołali na tę parę: ?Lilia polna? i ?Ptak niebieski?. Choć oni nigdy, tak naprawdę, się nie dotknęli, a Klara pozostała czysta jak jej imię… Jednak nie sposób było ich rozłączyć. Żyli jak dwie roślinki i rozumieli się bez słów, nawet na odległość ? może dlatego Klara została patronką telewizji?
Podobno on zmarł wcześniej, a ją pochowano w 1263 albo 1265, w jego grobie. Ale kto tam wie? W ogóle bym o nich nie pamiętał; po prostu zapomniałem. Tylko, gdy po raz pierwszy uśmiechnąłem się do małej Klary, czarnowłosej Claire, Santa Clary ? zrozumiałem, że już kiedyś ją poznałem, że już kiedyś się do niej uśmiechałem i może byłem tym, któremu kiedyś uleczyła rany… To tylko chciałem powiedzieć moim przyjaciołom: słuchajcie, ja i Klara znamy się już ponad siedem wieków…
Nie obawiajcie się – nie zrobię jej nic złego!
Skoro nie wierzę w Boga ? zostaje mi tylko wierzyć w przeznaczenie…GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading...




Ostatnie komentarze