Jadczak.net

Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka

Podaj dalej

Bookmark and Share

Archiwum

Kalendarz moich wpisów

February 2012
M T W T F S S
« Oct    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Sprawdź, gdzie byłem

    Powered by FourSquare Recent Checkins

    Strona domowa

    • Mój syn Antoni skończył 2,5 roku i ciągle mówi po swojemu… Używa tyle wyrazów ile liter ma polski alfabet. Czyli 26. Ciągle próbujemy z nim rozmawiać, ucząc się cierpliwości, ale widać musimy jeszcze trochę poczekać, nim w końcu zaczniemy się komunikować ze sobą za pomocą języka.

      Nie znam się na mówieniu, ale ciekawi mnie dlaczego w języku mojego syna nie pojawiły się do tej pory wyrazy na “F”, “H”, “I”, “J”, “L”, “Ł”, “O”, “R”, “S”, no i wszystkie końcowe litery od “U” począwszy. Zapisywałem tylko jego kolejne słowa w porządku alfabetycznym, więc dziś wiem jedynie których wyrazów używa, choć pierwsze z wypowiedzianych to były mama, tata i mamba. Zresztą może tu wcale nie chodzi o litery… Może te wszystkie wyrazy pojawiły się nieprzypadkowo?

      Pomimo tego ciągłego mówienia w swoim języku, zadziwia mnie jak dziecko sobie radzi w sytuacjach, kiedy jednak chce coś powiedzieć, skomunikować się z rodzicami czy otoczeniem, być zrozumianym.  Przykładowo, gdy chce zaprotestować, że jeszcze śpimy nad ranem, budzi nas stwierdzeniem: “Mama, tata, nie aaa!” co oznacza: “Mama, tata, nie śpijcie (już)!”. “Ej, brym” – pada zawsze po tym, jak Nela, jego siostra, jedzie do szkoły. “Tata, kom!” to wezwanie abym usiadł z nim przy komputerze. A “Dije” to po prostu zaproszenie na spacer, któremu towarzyszy wyciąganie butów z szafy.

      Poniżej zamieszczam słownik Antoniego :-)

      A

      a – jeść

      aaa – spać; spanie

      ał – otwierać, uwalniać (się)

      B

      be – bajka, film; oglądać

      ba – upadek, upaść, grać w piłkę

      bleee – śmieci, brud; brudne

      boli – boli; rana

      brym – auto, motocykl; jechać

      C

      cicie – picie; pić

      cici – pociąg, tramwaj

      D

      da – daj!, dać, masz!

      dije – gdzie; iść

      E

      eee – kupa, siku

      ej – siostra, brat, dziecko

      G

      gulgul – basen; pływać

      K

      k – gorące

      kom – komputer

      M

      mama – mama

      mamba – babcia

      me – krowa, koń

      mniam – guma do żucia

      N

      nie – nie

      P

      papa – do widzenia

      T

      tata – tata

      to – ktoś, ten

      toto – kto to, co to

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      2 Comments
    • 10 litrów ciepłej wody, chwila strachu czy to nie szaleństwo włożyć małą pociechę do wiaderka – ułożenie dziecka w komfortowej i uspakajającej pozycji płodowej i kąpiel dziecka nabiera rumieńców :-)

      Wanienka kąpielowa Mebby Cocoon a właściwie wiaderko Mebby Cocoon to relaks dla dziecka i dla rodziców. Dla dziecka, bo siedzi sobie wygodnie w pozycji, którą dobrze poznało przez 9 miesięcy w brzuchu mamy, a dla rodziców, bo można stać lub usiąść spokojnie obok i patrzeć na dziecko nie zajmując się utrzymywaniem go ponad wodą, zabezpieczaniem główki przed zamoczeniem, bez obawy, że nasza pociecha się zanurzy, obróci, wypadnie podczas kąpieli, etc.

      Co więcej zanurzone jest całe ciało dziecka, co zapobiega wychłodzeniu i doskonale wpływa na odprężenie dziecka podczas kąpieli. Moja znajoma korzystająca z Cocoon zauważyła również, że do wiaderka wkłada się dziecko najkorzystniej jak to możliwe – czyli zaczynając od stóp, co dobrze wpływa na wyczucie temperatury i stopniowe ogrzewanie się ciała dziecka wodą – od nóg w górę ciała. W przeciwieństwie do tradycyjnej wanienki, do której dziecko zazwyczaj wkłada się górną częścią ciała (plecy, tułów).

      Dla tych, którzy mają problem z oceną czy woda w wanience ma odpowiednią temperaturę przewidziano  termometr (w postaci przyklejonego do ścianki krążka), który reaguje na temperaturę wody poprzez zabarwienie zależne od temperatury. I tak gdy krążek przybiera barwę niebieską – oznacza to, że woda jest zbyt zimna (ok. 35 st. C). Kolor pomarańczowy oznacza, że woda jest dobra do kąpieli (ok. 38 st. C), a kolor czerwony - że woda jest zbyt gorąca (ok. 43 st. C).

      Na wyposażeniu jest też siedzisko, polecane do stosowania dla niemowląt oraz bardzo małych dzieci, ale ja kąpię najmłodszego syna (Aleksander, 5 miesięcy) bez siedziska, za to mój starszy syn (Antoni, 2 lata) kąpie się siedząc na “mini stołeczku”. Siedzisko można w każdej chwili wyciągnąć, ponownie włożyć, podobnie jak i korek dzięki któremu spuszczenie wody po kąpieli nie stanowi już problemu. Jeśli więc nie chcesz dłużej dźwigać, przenosić wanienki, aby wylać z niej wodę po kąpieli – ten szczegół ułatwi Ci życie :-) Ponieważ wanienka wykonana jest z lekkich materiałów i ma wyprofilowany brzeg – jej przenoszenie jest bezproblemowe, nawet gdy wiaderko jest jeszcze wypełnione wodą.

      Polecam wszystkim rodzicom maluchów tę innowację w kąpieli. Początkowo sam miałem opory, aby porzucić tradycyjną wanienkę na rzecz wiaderka, ale Cocoon sprawdza się świetnie, jest idealny na wakacje, wyjazdy, podróże z samochodem, kąpiele w małych i ciasnych łazienkach, a w szczególności wstawianie go do kabiny prysznicowej, gdzie zwykła wanienka dla dziecka nie sprawdza się już tak dobrze.

      Poniżej prezentuję zdjęcia z kąpieli Aleksandra, który pokochał Cocoon :-)

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Właśnie dziś przypomniałem sobie ten rzadko używany termin”promocja do klasy”, gdy uczestniczyłem w uroczystości zakończenia roku szkolnego na sali gimnastycznej (klasyka lat osiemdziesiątych) i rozdania świadectw w szkole mojej córki. Dokładnie: “i otrzymała promocję do klasy drugiej” jest napisane na dużym, błękitnym świadectwie szkolnym – co ciekawe – drukiem komputerowym, więc nie ma już tych pięknych zawijasów nie do odczytania pisanych piórem wiecznym, jak to zdarzało się za moich czasów szkolnych.

      Na poniższych zdjęciach widać, że niewiele się zmieniło przez ostatnie 30 lat :-)

      Świadectwo prawie przypomina to z lat osiemdziesiątych, ale zamiast ocen jest tzw. ocena opisowa, czyli “Wyniki klasyfikacji rocznej” i ocena “Obowiązkowych zajęć edukacyjnych” – również opisowa. Wszystko prozą :-) Można sobie poczytać o kulturze dziecka, jego zachowaniu w szkole, w grupie, aktywnościach, emocjach, przestrzeganiu przez dziecko zasad bezpieczeństwa, jego samoocenie, etc.

      Jedynie religia ma ocenę – paradoksalnie właśnie religia, z której wystawić ocenę pewnie bałby się sam Bóg ;-) A tu proszę – pomimo, że moje dziecko uczyło się przez cały rok liczyć, pisać, kojarzyć, zapamiętywać, rysować i śpiewać, że nie wspomnę o obsłudze komputera – nikt zgodnie z ustawą nie podejmuje się ocenić tych umiejętności, jakby umiejętność liczenia do dwudziestu, dodawania i odejmowania w pamięci, liczba popełnianych błędów ortograficznych czy składniowych nie była kwantyfikowana… Nie mam o to żalu – to dla mnie tylko ciekawy paradoks, że jedyna ocena na świadectwie pochodząca z nowoczesnej, sześciostopniowej skali ocen – znajduje się przy przedmiocie totalnie abstrakcyjnym, jeśli w ogóle religia jest przedmiotem.

      Żal mam natomiast o to, że w programie klasy pierwszej szkoły podstawowej religii są dwie godziny w tygodniu, a informatyki wyłącznie jedna… Może nawet nie być oceny z informatyki do szóstej klasy, a niech to, ale wolałbym, aby moje dziecko rozwijało się w kierunku wykorzystywania nowych technologii, a sprawy etyki, wiary – pozostawiono mnie, mojej żonie, babciom, dziadkom. Skoro zaś moja córka uwielbia rysować – niech rysuje na komputerze.

      Wracając jednak do świadectwa i oceny opisowej – najbardziej ucieszyło mnie jedno zdanie i właśnie z niego jestem najbardziej dumny, bardziej, niż może byłbym dumny z szóstki czy piątki przy jakimś przedmiocie, gdyby takie oceny na nowo pojawiły się na świadectwach: “Samodzielnie radzi sobie z problemami życiowymi”. To dla mnie znaczy dużo więcej niż piątki, szóstki, przepraszam: oceny celujące i bardzo dobre. Tego najbardziej brakuje mi u ludzi, z którymi przebywam, pracuję, współpracuję, których mijam na ulicy, których słucham w pociągach. Dlatego tak się cieszę, że wychowawca w pierwszej klasie szkoły podstawowej potrafi dostrzec u dziecka takie umiejętności i je wynagrodzić. Cieszę się, że moja córka przyniosła do domu takie świadectwo, właśnie z tym jednym, ale bardzo ważnym dla mnie zdaniem. To jest dla mnie najlepsza promocja. Nie tyle do drugiej klasy, co promocja do przyszłego, dorosłego życia.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Każdy, kto próbował albo próbuje kąpać małe dziecko może mieć problem jak odwrócić uwagę dziecka od zagrożenia jakim jest woda, wanienka, mydło, czynność mycia (w szczególności włosów) i inne atrakcje, które owszem – wyglądają na atrakcje – jak wydaje się dorosłym, ale dla dziecka często nimi nie są. Ja próbowałem już różnych technik i sprzętów, ale ostatnio koncentruję się na kilku sprawdzonych chwytach. I to działa! Przynajmniej w przypadku półtorarocznego chłopca.

      Po pierwsze: piana.

      Piana musi być ;-) Połowa z niej zostanie zjedzona w pierwszych chwilach kąpieli, ale magia milionów błyszczących bąbelków pozwala dziecku zapomnieć na chwilę, że oto właśnie jakimś dziwnym trafem znajduje się w ciepłej wodzie, a nie w swoim pokoju czy przed telewizorem. ”Pinio Słodka mandarynka – szampon i płyn do kąpieli” – dla dzieci powyżej pierwszego roku życia jest naszym pomocnikiem. Oczywiście od “Biedronki”, gdzie codziennie są niskie ceny ;-) To właśnie słodkie zapachy oraz obfita piana (nie wspominając o smaku) gwarantują dziecku przyjemną kąpiel. Polecam.

      Po drugie: zabawki.

      Pozornie wystarczają proste przedmioty codziennego użytku takie jak: kubek, słomki do picia napojów, miarka do mąki, plastykowa miseczka do jedzenia. Ale fajnie jest też korzystać z gotowych zabawek przeznaczonych do tego celu. Pływający termometr-wieloryb którego magia zaklęta jest w dużym, wyraźnym wyświetlaczu, wiaderka, sitka i inne gadżety przeznaczone wszakże do zabawy nad morzem, ale kto powiedział, że wanienka to nie morze ;-) oraz bardziej wyszukane: zabawkowe strzykawki z zestawu “Mały lekarz”, a nawet zabawkowa pompka do roweru, która w przeciwieństwie do strzykawki – ma większą siłę rażenia ;-) Wszystko to dobrze opłukać po kąpieli i najlepiej trzymać w łazience w jednym, stałym miejscu, np. w specjalnie przeznaczonej do tego celu siatce na zabawki. Wtedy przynajmniej dziecko wie, gdzie szukać zabawek, może samo po nie sięgać i uczy się także zachowywać porządek, kiedy nauczy się je, że zabawki należy odkładać po kąpieli właśnie tam, w to przeznaczone do tego celu miejsce.

      Po trzecie: czas.

      Nic nie robi lepiej dziecku i kąpieli jak stała pora kąpieli, o czym wiedziały już nawet nasze babcie. Wykąpanie dziecka pół godziny wcześniej, czy pół godziny później może spowodować, przynajmniej u mnie powoduje – duże kłopoty. Mój syn czasem albo nie chce nawet wejść do wanny, bo to jeszcze nie jego pora, albo już nie chce z niej wyjść – tak jest śpiący… Idealna sytuacja to takie zgranie i punktualność, że dziecko samo kieruje się do łazienki wskazując palcem wanienkę, a czasem nawet samemu się rozbierając. To jest poziom Zen oczywiście i przed młodymi rodzicami długa droga do osiągnięcia tego stanu, w którym dziecko samo wyczuwa porę (stałą) kąpieli, ale mimo wszystko warto do tego dążyć, dbając o regularne kąpiele o stałej porze dnia. Zgodnie z prawami Murphy’ego właśnie wtedy zadzwonią Wasi bezdzietni znajomi, ale nawet do tego można się przyzwyczaić ;-)

      Po czwarte: światło.

      Zauważyłem, że im więcej światła w łazience, tym chętniej i bardziej komfortowo dziecko się kąpie. Dlatego proponuję włączyć na czas kąpieli wszystkie lampki, światełka, kinkiety, halogeny i inne źródła światła, tak, aby było jasno, jaśniej, najjaśniej. Być może chodzi o poczucie bezpieczeństwa, być może mniej komfortowo czujemy się w wodzie, gdy jest ciemniej (ja np. źle wspominam nocne kąpiele w jeziorze w czasie młodości), a może po prostu lepiej odczuwa się temperaturę wody gdy jest jasno? Trudno to stwierdzić, choć zauważyłem, że światło zdecydowanie wpływa na tempo i jakość kąpieli dziecka :-) Nie ma więc co żałować światła w łazience, kiedy kąpiemy dziecko.

      Po piąte: interakcja.

      Gdy myjemy dziecko mydłem – pozwólmy mu też umyć nam twarz, ręce, aby czuło, że tak, jak my chcemy pomóc mu w zadbaniu higieny – ono może pomóc nam w tym samym. Wygląda to całkiem komicznie, ale dziecko chętnie i z wielkim zaangażowaniem może odwdzięczyć się nam tym samym. Choć oczywiście trzeba uczyć je myć się samemu. Nim jednak do tego dojdzie – warto pokazać, że ta interakcja “Ja myję Ciebie – Ty myjesz mnie” sprawi obu stronom wielką frajdę.

      To chyba wszystko, co przyszło mi do głowy – każdy ma swoje sprawdzone patenty, tak, jak każde dziecko ma swoje ulubione zabawki czy pory kąpieli, ale tych 5 podstawowych rad wydaje mi się dość uniwersalne. Życzę wszystkim rodzicom i ich dzieciom wspaniałych, radosnych kąpieli!

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Czytam książkę “Syn dobrze wychowany” autorstwa Cheryl L. Erwin, którą kupiłem z palącej potrzeby dowiedzenia się, co robię źle, co mógłbym robić lepiej, wierząc, że rodzicielstwo jest umiejętnością, której można się nauczyć. Wpierw nauczyć się łączyć miłość z mądrością. A potem nauczyć dziecko tego samego.

      Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się tak poważnie czym jest męskość i kiedy ona się rodzi… Teraz w trakcie lektury wracają wspomnienia z okresu, gdy sam byłem małym chłopcem i u boku swojego ojca poznawałem świat, chłonąc jak najwięcej się da, nierzadko stawiając czoła przeciwnościom losu, ale też i kamieniom pod nogami, o które się potykałem. Choć akurat mój syn robi to intensywniej, dogłębniej, będąc “małym odkrywcą”, co z jednej strony przeraża – tak jest to absorbujące – z drugiej zaś cieszy, że ma taką ciekawość wszystkiego.

      Zrozumiałem teraz sens słów autorki, która pisze, że “istnieje coś takiego jak dobre dopasowanie. Mówiąc prosto, Ty masz swój temperament i tak samo Twój syn. Czasem rodzicom i dzieciom łatwo jest się porozumieć, dorastać razem i rozwiązywać problemy. W innych przypadkach nie przebiega to tak gładko”. A więc jest nadzieja, że będziemy się rozumieć i to nie przypadek, że on chce robić wszystko to, co ja, choć ma dopiero półtora roku. Czemu oczekiwałem czegoś innego? Czemu spodziewałem się, że to będzie przebiegać spokojniej, wolniej? Może dlatego, że moim pierwszym dzieckiem jest córka? A może przez te cholerne potrzeby rodzicielskie i oczekiwania, które podpowiadały: a może będzie spokojnym dzieckiem? Nie, nie będzie i cieszę się, że teraz to rozumiem. Właśnie dlatego, że nie będzie, że nie jest takim spokojnym duchem – mamy szansę ze sobą współgrać, razem czerpać ile się da z życia w przyszłości.

      Od razu kupiłem też i “Córka doskonała” dwóch innych autorek. Choć póki co odłożyłem ją na bok, by nie czytać tych dwóch książek jednocześnie. Ja wiem, że zaraz odezwą się przeciwnicy, którzy powiedzą, że “rodzicielstwo ma się we krwi” albo “tego nie da się wyczytać z książek” – jednak już w trakcie lektury tej pierwszej książki doceniam wiele praktycznych rad dotyczących wychowywania syna i wierzę, że rodzicielstwa da się nauczyć. Gorąco polecam tę książkę ojcom, matkom synów – aby czerpali z niej wychowując swoje pociechy – przyszłych wspaniałych ojców :-)

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Dziś dowiedziałem, że moim trzecim dzieckiem będzie chłopiec. Kiedy ma się już córkę i syna, zatem w rodzinie jest równowaga płci (2/2) – w takim momencie oczekiwanie na tę wiadomość jest ubarwione dodatkową ciekawością, jak będzie wyglądał dalej – nie chcę powiedzieć “układ sił”, bo rodzina to nie walka, ale: związek. Kogo będzie więcej, a zatem która większa grupa będzie opiekować się mniejszą, co jest chyba zjawiskiem naturalnym, wręcz biologicznym.

      Dlatego tak cieszę się, że to chłopiec. W trzech facetów na pewno damy radę wspierać nasze dwie kobiety: moją żonę i córkę. Od trzech facetów dostaną więcej miłości, szacunku, ciepła. Ale patrząc też i z drugiej strony – będzie sześć rąk do pracy, sześć nóg do poszukiwań, sześć oczu do ogarnięcia tego wszystkiego, co zapewne przed nami: czyli wspólnego życia. Mam nadzieję – jak najdłuższego.

      Trójka dzieci to niebywałe wyzwanie – i teraz – pomimo życia “w czwórkę” nie potrafię sobie jeszcze przedstawić jak będzie wyglądał podział prac między mną a żoną, ponieważ dotychczas rozkład prac czy obowiązków – np. usypianie dziecka – mogło rozłożyć się równomiernie: moja żona usypia syna, ja usypiam córkę. A od lutego? To właśnie nieparzystość stanowi to niebywałe wyzwanie. Ale “trzy” to moja szczęśliwa liczba, Bóg kocha trójcę, a ponadto nasza córka stanowi jakby część wspólną: jest najstarsza spośród rodzeństwa i już udowodniła, że potrafi nam pomagać. I najwięcej radości dziś właśnie przysporzyła mi nie sama wiadomość o płci trzeciego dziecka, tylko jej radość, że będzie miała drugiego brata.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Kim jesteś tajemnicza istoto? Pewnie przybyszem z kosmosu. Czy będziesz “Nią” czy raczej “Nim”? Czy będziesz bardziej podobna/y do mnie czy do mojej żony? Jak dać Ci na imię?

      Mnóstwo pytań.

      Lecz teraz zamiast szukać odpowiedzi – patrzę, próbuję słuchać, staram się niczym dziecko zrozumieć, że już jesteś, że wkrótce będziesz z nami.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      1 Comment
    • Próbując przekonać moje dziecko, aby poszło ze mną na wybory, zacząłem układać w głowie wszystkie najważniejsze powody, dla których warto iść na wybory z dzieckiem. Oto i one:

      1. Uczymy dziecko spełniać obowiązek obywatelski, ale co ważniejsze: korzystać z przywileju jakim jest prawo do decydowania o losach kraju. Jeśli z jakichś powodów nie chcą tego robić bierni Polacy w wieku wyborczym – niech przynajmniej te doświadczenia zdobywają młodzi Polacy w wieku przedwyborczym :-)
      2. Im wcześniej zapoznamy dziecko z programem danego człowieka, danej partii czy opcji politycznej – tym wcześniej zacznie je rozumieć (jeśli w ogóle te programy istnieją, sami je rozumiemy i cokolwiek z tego pamiętamy oraz jesteśmy w stanie przekazać tę wiedzę innym ;-)) Dlatego warto to rzetelnie tłumaczyć, rozmawiać z dzieckiem na temat wszystkich kandydatów i tego, o co walczą. Pozwoli to „połapać się” dziecku w skomplikowanym dziś świecie, w którym coraz więcej różnic (w polityce także) zaciera się…
      3. Dziecko zachęcone przez nas do aktywnego udziału w wyborach będzie w dalekiej przyszłości chodzić na wybory podejmować za nas decyzje, kiedy będziemy już starzy. A jeśli będziemy w pełni sprawni przynajmniej umysłowo – wtedy ono będzie nam tłumaczyć te wszystkie zawiłości polityki. Jest to zatem inwestycja intelektualna, która raczej na pewno się zwróci
      4. Oddając dziecku prawo do skreślenia odpowiedniej rubryki na karcie do głosowania dajemy mu szansę na wzięcia udziału, współuczestniczenia w procedurze wyborów przez co może zrozumieć czym żyją rodzice, o czym mówią ostatnimi czasy, dlaczego się tym interesują, a niektórzy nawet pasjonują (szczególnie w wieczór wyborczy) – dodatkowo może dzięki nam odczuć duch tego współzawodnictwa, wyścigu do fotela prezydenckiego
      5. Biorąc ze sobą dziecko na wybory dajemy mu żywą lekcję demokracji, o której dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesno-szkolnym będą się uczyć za moment na lekcjach historii, wiedzy o społeczeństwie, a może nawet języka polskiego (chyba, że do gry wróci Roman G. i będą tylko lekcje religii albo nastanie IV RP i jedynym tematem lekcji będzie Katyń 1940 i Smoleńsk 2010 ;-)
      6. Pokazując dziecku poprzez spacer do urny wyborczej, tłumacząc, że głos leży w naszych rękach, jednym słowem: aktywnie uczestnicząc w wyborach – prezentujemy postawę proaktywną, w której bez względu na wynik wyborów (jakkolwiek szokujący by nie był) nie poddajemy się i walczymy do końca wykazując postawę aktywną, a nie bierną. Dziecku taka postawa przyda się w całym życiu, nie tylko raz na 4 lub raz na 5 lat
      7. Zabierając dziecko na Wybory jesteśmy w stanie później, na konkretnym, życiowym przykładzie – objaśnić mu związek przyczynowo-skutkowy. Pojęcie IV Rzeczpospolitej nie będzie już na przykład tak abstrakcyjne jak jest dziś… Dodatkowo jeśli wygra nie nasz kandydat – można będzie zrzucać na niego winę przez najbliższe 5 lat, tłumacząc dziecku dlaczego nie głosowaliśmy właśnie na tego kandydata, chcąc ochronić dziecko przed tą falą głupoty politycznej
      8. Idąc z dzieckiem do urny dajemy mu niezwykłą frajdę – wypełnianie za nas karty wyborczej – stawianie krzyżyka, składanie i wrzucanie karty do urny wyborczej – to czysta przyjemność – dziecko może poczuć się ważne, wręcz kluczowe w całym procesie głosowania – w końcu to ono „głosowało” a nie my :-) Dlatego warto też uwiecznić to na fotografii
      9. Z wyborów można uczynić wręcz piknik rodzinny, szczególnie gdy druga tura wypada w wakacje ;-) Oczekiwanie na pójście do urny (niekoniecznie w kościele, gdzie dziecko będzie słuchać wyłącznie o krwi na rękach polskiego premiera lub zapozna się dokładnie z teorią spiskową i zacznie jeszcze w nią wierzyć), obiad rodzinny, spacer w pełnym słońcu – to wszystko, przy założeniu, że nie jesteśmy na urlopie w górach, na Open’erze lub już nie uciekliśmy do Londynu w obawie przed IV-tą Rzeczpospolitą – może stanowić miłą całość, uroczystość rodzinną
      10. Mając w chwili głosowania, oddawania ważnego głosu, dziecko przed sobą – na pewno dokonamy racjonalnego wyboru. Będąc w lokalu wyborczym sami moglibyśmy jeszcze przez przypadek poddać się negatywnym emocjom związanym z tragedią smoleńską i postawić krzyżyk, nie tam, gdzie trzeba… Towarzystwo dziecka zapewni nam racjonalne myślenie – nikt bowiem normalny mając na rękach swoje ukochane dziecko nie zagłosuje tak, aby pogrzebać szanse na to, by jego dziecko za pięć lat płaciło Euro zamiast ciągle niestabilną złotówką, czerpało korzyści z obecności w Unii Europejskiej.

       

      Dlatego zejdźmy wszyscy z gorącej plaży 4 lipca, zjedźmy kolejką z Kasprowego na Krupówki, przerwijmy na chwilę taniec pod sceną w sexownych kaloszach na Open’erze i podjedźmy do Centrum Gdyni… Idźmy, jedźmy, biegnijmy do lokalu razem z naszymi pociechami i patrząc im głęboko w oczy  odpowiedzmy sobie na pytanie: „czy ojcem narodu może być człowiek, który sam nie jest ojcem?”, „czy mężem stanu może być ktoś, kto nie jest mężem?”, „czy kimś wielkim może być ktoś mały?” i jeśli uzyskamy 3 odpowiedzi „nie” – zagłosujmy na „Tego Pana w wąsach”, jak mówi moja córka Nela. Wąsy też mają znaczenie, a drugi kandydat też ich nie ma ;-)

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      1 Comment
    • Jeden z ciekawych sposobów jak spędzić wolny czas z dziećmi na świeżym powietrzu to geocaching.

      Nas do tego zachęcili przyjaciele, którzy mają syna nieco starszego od naszych dzieci, ale za to lubią to samo co my – spacery, poszukiwanie, odkrywanie, łamigłówki, przyrodę, wspólne rozmowy :-) Pierwszy raz wybraliśmy się z nimi na geocaching jesienią 2008 roku. I od razu to polubiliśmy, nasza córka Nela w szczególności – po odnalezieniu pierwszej skrzynki, czemu towarzyszyły emocje porównywalne do odnajdywania skarbu. Później tęskniła za tym, gdy przyszła zima. Teraz, wiosną, można już śmiało ruszać na poszukiwanie skarbu! A w wakacje zrobić z tego tradycję :-)

      Geochacing towarzyszy niesamowita frajda. Trzeba być jednak nieco wytrwałym, czasem bardzo cierpliwym i wziąć wygodne buty. To super połączenie spaceru, wysiłku fizycznego z historią, geografią, biologią, wreszcie z … niespodzianką. Opisy niektórych szkrzynek ukrytych w ciekawych, często historycznych miejscach: pod ziemią, w konarach czy korzeniach drzew, rozpoznawanie gatunków roślin, czytanie mapki ze wskazówkami, orientacja w terenie, chodzenie na azymut, wreszcie obsługa samego GPS – to wszystko sprawia, że zwykły z pozoru spacer zamienia się w wyprawę i odrobinę edukacji dla dziecka. W dodatku skrzynek można szukać w swoich najbliższych okolicach, dosłownie tuż za miastem.

      Gorąco zachęcam wszystkich do tej formy aktywności – zabierzcie raz dziecko ze sobą, a zobaczycie, że stanie się to ulubionym zajęciem Waszych pociech. Wystarczy zarejestrować się w serwisie internetowym Geocaching Opencaching Polska, znaleźć obiekt swoich poszukiwań, naładować GPS, spakować kanapki i ruszyć w drogę. Najlepiej ze znajomymi, w większym gronie. Grzybiarze mogą to połączyć ze zbieraniem grzybów ;-)

      My w jeden z majowych weekendów tego roku odwiedziliśmy Rezerwat Przyrody Parowy Janinowskie, gdzie znaleźliśmy aż trzy skrzynki. Jak zwykle było ciekawie, intensywnie i pięknie :-) 10-cio kilometrowy spacer w niesamowitym lasie bukowym, odwiedzanie miejsc związanych z Bitwą pod Łodzią – no i nasi przyjaciele: Rafał, Ivka i Adrian – czysta przyjemność w słoneczny dzień. I choć nie jestem heavy userem ani maniakiem tej aktywności – jeszcze raz gorąco polecam geocaching jako ciekawy sposób na to aby spędzić wolny czas z dziećmi na świeżym powietrzu. Poniżej wybrane zdjęcia z tej małej majowej wyprawy.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Zaczynałem pisać tego bloga, kiedy rodził mi się syn – dokładnie rok temu. Właściwie te narodziny Antka mnie natchnęły do tego, by wszystko spisywać – wszystko to, co ważne w moim życiu, rodzinie.

      I już minął rok – rok pełen wydarzeń, które biegły, pędziły wręcz, a to był cały rok z życia człowieka – w moim przypadku jeden z 37 takich lat. W przypadku mojego syna – pierwszy i najważniejszy rok, w którym się poznaliśmy nawzajem, pokochaliśmy, on zaczął chodzić, rozrabiać, gaworzyć. I choć nie umie jeszcze zdmuchnąć świeczki urodzinowej – umie już bardzo dużo. A kiedy patrzę na ciężką, wręcz siermiężną pracę i ogromny wysiłek mojej żony, która przeznacza wszystkie swoje siły na wychowywanie dzieci – wiem, jestem pewien, że właśnie tego potrzebują – zarówno nasz roczny syn jak i siedmioletnia córka. Ja to właśnie dostałem od moich rodziców i to mnie stworzyło. Dlatego w to wierzę.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
     
    Get Adobe Flash playerPlugin by wpburn.com wordpress themes