Jadczak.net

Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka

Podaj dalej

Bookmark and Share

Archiwum

Kalendarz moich wpisów

May 2012
M T W T F S S
« Mar    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Sprawdź, gdzie byłem

    Powered by FourSquare Recent Checkins

    Strona domowa

    • Prawo Moore’a przestaje już obowiązywać, ale może czas najwyższy zacząć stosować je na gruncie edukacji informatycznej. Jak zatem brzmiałoby takie prawo? Powiedzmy, że tak: “Co 24 miesiące podwaja się umiejętność korzystania z komputera przez ludzi”.

      Oczywiście nikt tego jeszcze nie udowodnił i pewnie wybiegłem mocno do przodu, ale kiedy obserwuję jak moje starsze dziecko lub inne dzieci w jej wieku (6 lat) robią postępy w tak zwanej “Informatyce” – śmiem twierdzić, że coś jest na rzeczy. Sam z komputerem zetknąłem się mając 12 lat. To był 1985 rok i do dziś została mi ta fascynacja technologią. Chodziłem na pozalekcyjne zajęcia koła komputerowego w pracowni przy łódzkim planetarium. Wtedy ZX Spectrum, ZX Spectrum+ i Elwro 800 Junior udostępnione w pracowni, którą opiekował się profesor Kozłowski – rozgrzewały nas do czerwoności. Nauka języka BASIC, a właściwie jego dialektu Sinclair BASIC była połączona z nauką matematyki i wtedy to było dla nas dość oczywiste. Dziś, kiedy komputer osobisty (ta nazwa po upowszechnieniu się internetu też traci już sens moim zdaniem) niesie ogromne możliwości – odpowiedź na pytanie kiedy i w jaki sposób zacząć uczyć dziecko obsługi komputera, jest chyba oczywista: jak najszybciej. No dobrze, ale w jaki sposób uczyć?

      Pierwszy kontakt
      Do niedawna prowadziłem zajęcia dla dzieci w wieku przedszkolnym (5-7 lat) w świetlicy środowiskowej w Węgrzynowicach i te doświadczenia w pracy z dziećmi pozwoliły mi rozpocząć naukę z córką (kiedy miała 5 lat). Tak, jak i tamtejsze dzieci: uczyłem ją podstawowej obsługi systemu operacyjnego, podstaw budowy komputera, zrozumienia co to za urządzenie i z jakimi innymi urządzeniami współpracuje, obsługi klawiatury (w przypadku dzieci uczących się dopiero czytać i pisać jest to nie lada wyzwanie!). Lepiej idzie rzecz jasna nauka rysowania, w dowolnym, byle prostym programie graficznym, np. Paint. Z doświadczeń tych wynika, że nie należy przesadzić w żadną ze stron: nie powinno się pozwolić dzieciom wyłącznie grać, ani też nie ma co przesadzać z programowaniem. Najlepszy jest kompromis: jeśli gry to edukacyjne (przyjemne z pożytecznym) i/lub gra jako nagroda za wykonanie zadania. Zresztą ten etap to oswajanie dziecka z komputerem. Również z internetem, o którym dzieci, nie wiem skąd – ale wiedzą :-)

      Pierwszy przedmiot w szkole
      Kiedy jednak moja córka rozpoczęła naukę w szkolnej zerówce i pojawił się jej ulubiony przedmiot “Informatyka” – zrozumiałem, że czas na naukę czegoś bardziej zaawansowanego. Na początek postanowiłem, żeby w domu uczyła się równolegle obsługi alternatywnych dla Windows systemów operacyjnych: Mac OS X i Linux w środowisku graficznym. Co do nauki programowania – długo się zastanawiałem od czego zacząć i czy na pewno od pracy przy komputerze. Jest bowiem cała “szkoła” nauki informatyki bez użycia komputera zwana “Computer Science Unplugged” W końcu jednak zaczęliśmy :-) Uczę sześcioletnią córkę programowania w Logo. Aby połączyć to z nauką języka angielskiego zdecydowałem się nie na polskie: Logomocję czy Komencjusza, ale na Berkeley Logo i darmowy (oparty na licencji GNU GPL) interpreter UCBLogo. Choć marzy mi się (niestety koszmarnie drogi) program Baltie i uważam, że nauka programowania obiektowego w takim graficznym środowisku przyjaznym dla dziecka – to najlepsze co można zrobić w kierunku nauczania dziecka zarówno tego rzemiosła jak i logicznego myślenia oraz algorytmiki.

      A co robić z młodszymi dziećmi?
      Naukę “obsługi komputera” można zacząć wcześniej niż w wieku przedszkolnym. Ja już oswajam swojego półrocznego syna – może nie z komputerem sensu stricte, ale komputerem-zabawką. Ten “sprzęt” wydaje różne dźwięki, ma klawiaturę w układzie QWERTY, wyświetlacz, a nawet myszkę, więc zabawa zabawą (równie dobrze mógłby to być samochód), ale mam nadzieję, że w przyszłości, za kilka lat podejdzie do komputera bez żadnych obaw, a jego obsługa będzie dla niego czymś oczywistym. Za dwa lata pewnie będzie wiedział dużo więcej niż wie na ten temat teraz moja córka ;-)

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      9 Comments
    • W moim domu właśnie rozpoczął się sezon na kaszel. I tak jest od czterech lat między październikiem a kwietniem… Odkąd moja córka poszła do żłobka, a potem chodziła do przedszkola, sezon na kaszel trwa co roku. W szkole zresztą nic się nie zmienia, o czym przekonałem się dwa tygodnie temu…

      Jedyny ratunek to inhalacja. Nawet zapobiegawczo – wystarczy zwyczajna sól fizjologiczna. A kiedy choroba zaczyna się na dobre i do akcji wkracza lekarz – niestety stosujemy już sterydy: pół ampułki Pulmicortu dwie i pół soli fizjologicznej.

      Gorąco polecam inhalację jako sposób na zapobieganie i leczenie chorób górnych dróg oddechowych. Nie tylko u dzieci, bo inhalujemy się także z żoną. Inhalujemy też naszego syna, więc można inhalować także niemowlęta. Używamy inhalatora w kształcie pingwina firmy mebby o wdzięcznej nazwie Nebulbaby.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      1 Comment
    • Oglądać siebie na rysunkach wykonanych przez własne dziecko – to jak widzieć przepowiednię… Albo śnić. Nela ostatnio rysuje nas jako kompletną rodzinę, a na tych rysunkach jesteśmy wszyscy jak z innego świata, jak z bajki.

      Mój syn, a jej brat już stoi, pomimo, że dopiero siedzi, ja mam nogi dłuższe o jakieś 50% niż w rzeczywistości, za to moja żona ma wybujałe fryzury.

      To tylko kilka przykładów “Szkiców rodzinnych”, jak je nazywam. Jest ich dużo więcej, cały cykl :-)

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Moja córka rozpoczęła wczoraj swój pierwszy rok szkolny – póki co w zerówce, ale już w szkole, a nie w przedszkolu :-)

      Wizyta na akademii inaugurującej wróciła mi wspomnienia sprzed lat. To fantastyczne znaleźć się w takiej sytuacji – zacząć naukę od zera, zacząć uczęszczać do szkoły… Bardzo jej tego zazdrościłem, jednocześnie żałując, że to już nie wróci (w moim przypadku). Ten dźwięk pianina, śpiew dzieci – trzeba tego posłuchać, aby przypomnieć sobie jak to było przed laty.

      Polecam utwór “Dzień dobry szkoło!” nagrany przeze mnie w trakcie wczorajszej uroczystości. A tu poniżej można obejrzeć slideshow.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      2 Comments
    • Od miesiąca do pielęgnacji ciała syna używamy rewelacyjnego kosmetyku “Masło do ciała Buriti Baby” mojej ulubionej marki kosmetycznej świata The Body Shop.

      Pomijając istotny przecież fakt, że masło buriti zawiera olejek buriti – bogaty w beta karoten, prowitaminę A, E, F i kwasy tłuszczowe, idealne do pielęgnacji delikatnej młodej skóry i inne naturalne składniki zmiękczające, nawilżające i kojące (oliwa, soja, aloes, masło shea) – jest to wielka frajda masować dziecko po każdej kąpieli. Ponoć kobiety z Ghany, skąd pochodzi zawarte w tym produkcie masło shea, nacierają nim swoje nowo narodzone dzieci, co wzmacnia ich skórę, a także pomaga się zrelaksować. Uważają, że masaż pomaga noworodkom uświadamiać sobie otaczający świat oraz wzmacnia więzi pomiędzy rodzicami i dzieckiem.

      Zachęcam gorąco do masażu dziecka tym masłem do ciała, ewentualnie innym. Praktykujemy to codziennie po wieczornej kąpieli, a Antek, rozgrzany, zadowolony, poddaje się temu zabiegowi cały szczęśliwy i uradowany. Ciekawostka: masło buriti pięknie pachnie – nad ranem czuć jeszcze jego zapach na skórze dziecka.

      Aha, ze względu na to, że jest to produkt naturalny przechowujemy go w lodówce. Nie wiem czy tak jest dobrze, ale tak doradziła nam moja matka.

      A poniżej zdjęcie, które przedstawia Antka podczas wieczornego masażu.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • W sobotę w nocy zostałem sam z synem – obudził się i zaczął przeraźliwie płakać. Nagrałem to na moim iPhone. Sami posłuchajcie. Z początku myślałem, że Antek jest głodny, ale nie chodziło o głód jak się okazało po powrocie Mamy do domu i próbie karmienia Antka piersią. Musiał się wystraszyć, albo miał niespokojny sen.

      W każdym razie tak to przeżylem, że w nocy z soboty na niedzielę miałem sam niespokojny sen (o karmieniu)… Sen, w którym byłem sam z synem, syn był głodny i siłą woli, ogromną determinacją, zacząłem go karmić własną piersią, z której ku mojej ogromnej radości zaczęło płynąć mleko. Nakarmiłem go w końcu, a moja żona, która pojawiła się w domu, zwróciła mi uwagę, jak gdyby nigdy nic, jakgdyby moje karmienie piersią było naturalne, żebym nie robił tego wiecej tylko dlatego, że dziecko wyczuwa tylko jeden pokarm i przyzwyczaja się do niego, więc jak Antek przyzwyczai się do mojego mleka – nie będzie chciał mleka matki…

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      2 Comments
    • W miniony weekend byłem pierwszy raz w życiu na biwaku (pod namiotem) z moją sześcioletnią córką – Nelą.

      Było super – uczyliśmy się rozbijać namiot, potem były zabawy (między innymi w bule), długi spacer do spalonego mostu nad Rzeką Czarną i harce przydomowe z dzieciarnią. A wszystko działo się w moim ukochanym miejscu – Młynie nad Barbarką. Gorąco polecam to miejsce jak i formę spędzania czasu wśród ciekawych, niebanalnych i przyjaźnie nastawionych do innych oraz świata – ludzi z rodziny Danielak :-)

      Na odwiedzających tę piękną okolicę, spragnionych spokoju i chwili odpoczynku czeka wielka, przeogromna gościnność gospodarzy, kilka atrakcji i niespodzianek, jakie Tomek Danielak wymyśla niczym jazzmann improwizując na miejscu.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Mój syn wczoraj podwoił swoją wagę z dnia narodzin! Liczby mówią same za siebie: 2970 grammów x 2 = 5940 grammów :-)

      Ciekawy byłem, czy stanie się to dokładnie w dniu, w którym skończy 3 miesiące, ale stało się ponad tydzień później. Nie przestaję go ważyć – od czasów laboratorium z fizyki na Politechnice żadne pomiary nie sprawiały mi tyle frajdy.

      Tylko, że tutaj liczą się jeszcze centyle. Robiąc siatkę centylową mam obawy, że chyba mój syn nie jest rekordzistą w swojej kategorii wiekowej ;-)

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Nela chce być malarką – oświadczyła mi to już kilkakrotnie, niepytana wcale o to kim chce być (osobiście to pytanie jest traumą mojego dzieciństwa, więc staram się go nie zadawać swoim dzieciom).

      Kupiłem jej więc testowo kawałek płótna, aby dać jej szansę namalowania pierwszego obrazu. Oto i on. Powstał w minioną sobotę, kiedy byłem w pracy.

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      No Comments
    • Dzięki pojawieniu się małego dziecka wracają do domu i zaczynają się tworzyć w rodzinie rytuały. W dodatku człowiek cieszy się, że jest ta, zwykle nużąca, a teraz fascynująca powtarzalność, choć bywa też ona i męcząca. Szczególnie dla matki.

      Usypianie

      Spanie – odwieczne zadanie niemowlaka… Sen i bezpieczny rozwój dziecka – coś co rodzicom spędza z oczu sen… Przez pierwsze 2-3 miesiące dzień zamieniony z nocą, ale już pod koniec tego pierwszego kwartału wszystko się powoli wyrównuje, a z tym zegarem malucha pojawia się rytuał usypiania dziecka, chodzenia na palcach w mieszkaniu czy domu. Wszystko dla jego zrównoważonego rozwoju, bezpieczeństwa, spokojnego snu. Człowiek robi się niesamowicie wyczulony, wrażliwy na każdy oddech niemowlaka, westchnienie. Moja matka powtarza, że małe dziecko rośnie przez sen. A więc życzę Ci dobrych snow, synu!

      Antek i smoczek mebby

      Antek i Panda

      Karmienie

      Dzięki karmieniu niemowlaka nagle człowiek zaczyna sprawdzać i przywiązywać wagę do tego ile to jest 100 mililitrów ;-) Odprowadzanie pokarmu, zamrażanie, odmrażanie, odmierzanie, podgrzewanie, przelewanie, chłodzenie, mycie butelki – kolejne rytuały. Wszystko na czas, bo dziecko nie lubi czekać. Kiedy patrzę na żonę, czasem nie wierzę własnym oczom… Ona wie, kiedy nakarmić dziecko dotykając swoich piersi, a to pokrywa się z porą jedzenia, jego głodem… Niesamowicie te zegary są ze sobą sprzężone. Karmienie, jedzenie jest chyba najważniejszym rytuałem odkąd mały człowiek przychodzi na świat.

      Antek i "trzecia pierś" ;-)

      Antek i "trzecia pierś" ;-)

      Ważenie

      Centyle, gramy, kilogramy… Codzienne ważenie. Kładzenie dziecka na wadze, niczym złoto, aby przekonać się, że codziennie jest więcej warte, nie ubywa, a wręcz przeciwinie – staje się coraz cięższe. Nic chyba nie uspokaja tak matki jak świadomość, że dziecko waży tyle, ile powinno ważyć w danym tygodniu życia. A więc ważymy dziecko – co wieczór, metodycznie zapisując wyniki w arkuszu excela. Mam już tyle danych za prawie 3 miesiące, że z przyjemnością tworzę wykresy i sprawdzam trend :-) Jak Antek będzie miał już kilka lat z żalem wyniosę wagę do schowka albo wydam znajomym…

      Antek na wagę!

      Antek na wagę!

      Przewijanie

      Najczęstszy rytuał ;-) Zestaw powtarzalnych czynności, wyuoczne przez pierwsze noce ruchy: sięganie po pieluchę, chusteczkę, krem przeciw odparzeniom, zwijanie pieluchy/pampersa, zapinanie śpioszków… Powtarzalny algorytm, który po jakimś czasie można już wykonywać z zamkniętymi oczami, zresztą i tak robi się to także w nocy po ciemku…

      Antek na przewijaku

      Antek na przewijaku

      Kąpanie

      To, co jest zwieńczeniem dnia, co jest rytuałem wręcz magicznym – to kąpiel dziecka. U nas codziennie 19.00. Nagrzewanie chłodnej łazienki farelką, napełnianie wanienki wodą, mierzenie temperatury, wlewanie olejka do kąpieli – koniecznie łagodnego i przeznaczonego do tego Olio Bagno Corpo Capelli Delicato :-)

      Antek w SPA ;-)

      Antek w SPA ;-)

      Kochanie

      Na koniec najważniejszy rytuał obok jedzenia: całowanie, tulenie, kochanie. Synu, jak ja żałuję, że mogę to robić tylko kilka razy dziennie… Dobrze, że masz siostrę – ona to robi także za mnie, kiedy mnie nie ma. A matka trzyma Cię przy piersi przez dłuższą część dnia, więc mam nadzieję, że jest Ci dobrze i nawet kiedy mnie nie ma – jestem przy Tobie… Wiem, że Ci dobrze, bo prawie cały czas się uśmiechasz :-)

      Radość życia

      Radość życia

      GD Star Rating
      loading...
      GD Star Rating
      loading...
      1 Comment
     
    Get Adobe Flash player