Jadczak.net
Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka
-
No Comments
Rodzina pod skrzydłami? Dokładnie pod takim hasłem w piękną niedzielę wrześniową (18.09.2011) odbył się piknik dla całych rodzin zorganizowany na terenie Muzeum Lotnictwa Jerzego Lewandowskiego i Portu Lotniczego Łódź.
Frajdę miały przede wszystkim dzieci, dla których tego dnia wstęp do prawie wszystkich obiektów: samolotów, śmigłowców, a nawet wojskowych samochodów transportowych był nieograniczony i bezpłatny. Wizyta w olbrzymim śmigłowcu Mi-6, pasażerskim TU-134 A w barwach PLL LOT czy transportowym górnopłatowcu oraz wspaniały pokaz pilotów z Grupy Akrobacyjnej Żelazny były największymi atrakcjami pikniku. Tego dnia na łódzkim niebie latało dwóch członków grupy: Wojciech Krupa (6) i Wojciech Nowaczyk (7). Od pilotów można było dostać pamiątkowy plakat z autografami a nawet dedykacją. Kiedy pogratulowałem umiejętności jednemu z nich i przyznałem, że jestem pierwszy raz na tego typu imprezie i nie sądziłem wcześniej, że oglądanie pokazu akrobacji z Ziemi może wywołać tyle emocji – usłyszałem w odpowiedzi, że: – To nie jest trudne i przypomina jazdę na rowerze, tyle, że po niebie…
Od czasu do czasu nad głowami sunęły białe szybowce, w tle cały czas odbywał się koncert oraz kilka imprez towarzyszących, ale najlepsza była z tego wszystkiego atmosfera – zupełnie rodzinna, piknikowa (część osób leżała nawet na kocach), tak, jakby to odbywało się w ogrodzie, u znajomych albo bliskich przyjaciół. Biegające i szalejące dzieci, psy, podekscytowani rodzice, którzy także z niecierpliwością ustawiali się w kolejce do zwiedzania, setki osób z aparatami fotograficznymi i wpatrzeni w niebo miłośnicy latania oraz zwykli gapie – przez cały czas było widać jakie emocje budzi u widzów latanie, podniebne ewolucje i sam fakt, że jest w Łodzi takie miejsce, w którym raz do roku można wpatrywać się w niebo i chłonąć atmosferę lotniska oraz tego pięknego sportu.
Poniżej znajduje się krótki mini fotoreportaż – moje dzieci wspominają tę imprezę już ponad tydzień :-)
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading... -
No Comments
Prawie całą niedzielę spędziłem dziś z dziećmi w lesie. Zrobiliśmy sobie rodzinny, leśny początek lata. Wpierw szukaliśmy bowiem letniska na wakacje w podłódzkim lesie-mieście-ogrodzie Sokolniki. I Znaleźliśmy :-) I jestem z tego powodu szczęśliwy, że będziemy mogli tam mieszkać przez całe wakacje z dala od miasta, wśród pięknych wysokich brzóz i śpiewu ptaków, które pomimo nie najlepszej pogody były wesołe i wykrzykiwały swoją radość. Świeżo skoszona trawa przez gospodarzy odurzała mnie swym zapachem, a widok poziomek już dawno mnie tak nie rozczulił…
Później zaś przenieśliśmy się do Rogowa, aby poznawać wspólnie z przyjaciółmi leśne tajemnice. To właśnie w rogowskim Arboretum SGGW, jak co roku, odbył się Piknik rodzinny “Lato pod drzewami”. Na pikniku były gry, zabawy, warsztaty, konkursy dla dzieci i teatrzyk “Piccolo” z Łodzi.
Miło było patrzeć na dziesiątki rodzin z dziećmi – jak się wspólnie bawią, jak siedzą na trawie, wśród drzew i to jakich drzew! Unikalnych drzew z całego świata. Bo z tego przecież słynie ten park, ogród, las – wszystko w jednym. Nigdy wcześniej nie widziałem też tak pięknie kwitnących lilii wodnych: białych i różowych, pływających leniwie w stawie na terenie tamtejszego alpinarium.
Na koniec zaś odbyła się dyskoteka, podczas której na scenie tańczył nawet mój dwuletni syn Antoni. Strojem przypominał raczej hip-hopowca. Kiwał się sam, odmówił towarzystwa, ale to świadczy o tym, że nawet tak małe dzieci warto zabierać na tego typu imprezy, gdzie poza socjalizacją, wspólną zabawą, można chwilę odpocząć wśród … no właśnie – zwykłych, a może niezwykłych drzew.
Już teraz jak patrzę na te zdjęcia – chce mi się tam wracać tam za rok.
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading... -
No Comments
Dziś dowiedziałem, że moim trzecim dzieckiem będzie chłopiec. Kiedy ma się już córkę i syna, zatem w rodzinie jest równowaga płci (2/2) – w takim momencie oczekiwanie na tę wiadomość jest ubarwione dodatkową ciekawością, jak będzie wyglądał dalej – nie chcę powiedzieć “układ sił”, bo rodzina to nie walka, ale: związek. Kogo będzie więcej, a zatem która większa grupa będzie opiekować się mniejszą, co jest chyba zjawiskiem naturalnym, wręcz biologicznym.
Dlatego tak cieszę się, że to chłopiec. W trzech facetów na pewno damy radę wspierać nasze dwie kobiety: moją żonę i córkę. Od trzech facetów dostaną więcej miłości, szacunku, ciepła. Ale patrząc też i z drugiej strony – będzie sześć rąk do pracy, sześć nóg do poszukiwań, sześć oczu do ogarnięcia tego wszystkiego, co zapewne przed nami: czyli wspólnego życia. Mam nadzieję – jak najdłuższego.
Trójka dzieci to niebywałe wyzwanie – i teraz – pomimo życia “w czwórkę” nie potrafię sobie jeszcze przedstawić jak będzie wyglądał podział prac między mną a żoną, ponieważ dotychczas rozkład prac czy obowiązków – np. usypianie dziecka – mogło rozłożyć się równomiernie: moja żona usypia syna, ja usypiam córkę. A od lutego? To właśnie nieparzystość stanowi to niebywałe wyzwanie. Ale “trzy” to moja szczęśliwa liczba, Bóg kocha trójcę, a ponadto nasza córka stanowi jakby część wspólną: jest najstarsza spośród rodzeństwa i już udowodniła, że potrafi nam pomagać. I najwięcej radości dziś właśnie przysporzyła mi nie sama wiadomość o płci trzeciego dziecka, tylko jej radość, że będzie miała drugiego brata.
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading... -
No Comments
Nic tak nie ucieszyło mnie od blisko miesiąca jak dzisiejszy spacer z dziećmi po 25 dniach rozłąki i chwila spędzona z nimi na trawie, pod gołym niebem.
To takie proste przyjemności. Bezcenne.
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading... -
No Comments
Zaczynałem pisać tego bloga, kiedy rodził mi się syn – dokładnie rok temu. Właściwie te narodziny Antka mnie natchnęły do tego, by wszystko spisywać – wszystko to, co ważne w moim życiu, rodzinie.
I już minął rok – rok pełen wydarzeń, które biegły, pędziły wręcz, a to był cały rok z życia człowieka – w moim przypadku jeden z 37 takich lat. W przypadku mojego syna – pierwszy i najważniejszy rok, w którym się poznaliśmy nawzajem, pokochaliśmy, on zaczął chodzić, rozrabiać, gaworzyć. I choć nie umie jeszcze zdmuchnąć świeczki urodzinowej – umie już bardzo dużo. A kiedy patrzę na ciężką, wręcz siermiężną pracę i ogromny wysiłek mojej żony, która przeznacza wszystkie swoje siły na wychowywanie dzieci – wiem, jestem pewien, że właśnie tego potrzebują – zarówno nasz roczny syn jak i siedmioletnia córka. Ja to właśnie dostałem od moich rodziców i to mnie stworzyło. Dlatego w to wierzę.
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading... -
No Comments
Oglądać siebie na rysunkach wykonanych przez własne dziecko – to jak widzieć przepowiednię… Albo śnić. Nela ostatnio rysuje nas jako kompletną rodzinę, a na tych rysunkach jesteśmy wszyscy jak z innego świata, jak z bajki.
Mój syn, a jej brat już stoi, pomimo, że dopiero siedzi, ja mam nogi dłuższe o jakieś 50% niż w rzeczywistości, za to moja żona ma wybujałe fryzury.
To tylko kilka przykładów “Szkiców rodzinnych”, jak je nazywam. Jest ich dużo więcej, cały cykl :-)
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading... -
1 Comment
Myślę o tym, jak zbudować rodzinę – od podstaw, dobrze; tak, jakby zapomnieć, że miało się matkę, ojca, którzy popełnili pewne błędy wychowawcze i życiowe… Jakby zapomnieć też o swoich błędach: popełnionych w stosunku do żony, dziecka…
Ale ważne jest by chcieć to zbudować, postawić solidny fundament dla siebie i dziecka, dzieci dziecka i tak dalej. Strasznie mi zależy, by to się udało właśnie mnie, by moja rodzina była szczęśliwa długoterminowo, to znaczy wielopokoleniowo.
Teraz odczuwam to znacznie silniej niż kiedykolwiek wcześniej, od momentu, w którym dowiedziałem się (17.08.2008), że moja żona jest w ciąży i będę drugi raz ojcem…
GD Star Rating
loading...GD Star Rating
loading...

Ostatnie komentarze