Jadczak.net

Blog i strona domowa Arkadiusza Jadczaka

Podaj dalej

Bookmark and Share

Archiwum

Kalendarz moich wpisów

September 2010
M T W T F S S
« Aug    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Strona domowa

  • Kim jesteś tajemnicza istoto? Pewnie przybyszem z kosmosu. Czy będziesz “Nią” czy raczej “Nim”? Czy będziesz bardziej podobna/y do mnie czy do mojej żony? Jak dać Ci na imię?

    Mnóstwo pytań.

    Lecz teraz zamiast szukać odpowiedzi – patrzę, próbuję słuchać, staram się niczym dziecko zrozumieć, że już jesteś, że wkrótce będziesz z nami.

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    No Comments
    1. Uczymy dziecko spełniać obowiązek obywatelski, ale co ważniejsze: korzystać z przywileju jakim jest prawo do decydowania o losach kraju. Jeśli z jakichś powodów nie chcą tego robić bierni Polacy w wieku wyborczym – niech przynajmniej te doświadczenia zdobywają młodzi Polacy w wieku przedwyborczym :-)
    2. Im wcześniej zapoznamy dziecko z programem danego człowieka, danej partii czy opcji politycznej – tym wcześniej zacznie je rozumieć (jeśli w ogóle te programy istnieją, sami je rozumiemy i cokolwiek z tego pamiętamy oraz jesteśmy w stanie przekazać tę wiedzę innym ;-)) Dlatego warto to rzetelnie tłumaczyć, rozmawiać z dzieckiem na temat wszystkich kandydatów i tego, o co walczą. Pozwoli to „połapać się” dziecku w skomplikowanym dziś świecie, w którym coraz więcej różnic (w polityce także) zaciera się…
    3. Dziecko zachęcone przez nas do aktywnego udziału w wyborach będzie w dalekiej przyszłości chodzić na wybory podejmować za nas decyzje, kiedy będziemy już starzy. A jeśli będziemy w pełni sprawni przynajmniej umysłowo – wtedy ono będzie nam tłumaczyć te wszystkie zawiłości polityki. Jest to zatem inwestycja intelektualna, która raczej na pewno się zwróci
    4. Oddając dziecku prawo do skreślenia odpowiedniej rubryki na karcie do głosowania dajemy mu szansę na wzięcia udziału, współuczestniczenia w procedurze wyborów przez co może zrozumieć czym żyją rodzice, o czym mówią ostatnimi czasy, dlaczego się tym interesują, a niektórzy nawet pasjonują (szczególnie w wieczór wyborczy) – dodatkowo może dzięki nam odczuć duch tego współzawodnictwa, wyścigu do fotela prezydenckiego
    5. Biorąc ze sobą dziecko na wybory dajemy mu żywą lekcję demokracji, o której dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesno-szkolnym będą się uczyć za moment na lekcjach historii, wiedzy o społeczeństwie, a może nawet języka polskiego (chyba, że do gry wróci Roman G. i będą tylko lekcje religii albo nastanie IV RP i jedynym tematem lekcji będzie Katyń 1940 i Smoleńsk 2010 ;-)
    6. Pokazując dziecku poprzez spacer do urny wyborczej, tłumacząc, że głos leży w naszych rękach, jednym słowem: aktywnie uczestnicząc w wyborach – prezentujemy postawę proaktywną, w której bez względu na wynik wyborów (jakkolwiek szokujący by nie był) nie poddajemy się i walczymy do końca wykazując postawę aktywną, a nie bierną. Dziecku taka postawa przyda się w całym życiu, nie tylko raz na 4 lub raz na 5 lat
    7. Zabierając dziecko na Wybory jesteśmy w stanie później, na konkretnym, życiowym przykładzie – objaśnić mu związek przyczynowo-skutkowy. Pojęcie IV Rzeczpospolitej nie będzie już na przykład tak abstrakcyjne jak jest dziś… Dodatkowo jeśli wygra nie nasz kandydat – można będzie zrzucać na niego winę przez najbliższe 5 lat, tłumacząc dziecku dlaczego nie głosowaliśmy właśnie na tego kandydata, chcąc ochronić dziecko przed tą falą głupoty politycznej
    8. Idąc z dzieckiem do urny dajemy mu niezwykłą frajdę – wypełnianie za nas karty wyborczej – stawianie krzyżyka, składanie i wrzucanie karty do urny wyborczej – to czysta przyjemność – dziecko może poczuć się ważne, wręcz kluczowe w całym procesie głosowania – w końcu to ono „głosowało” a nie my :-) Dlatego warto też uwiecznić to na fotografii
    9. Z wyborów można uczynić wręcz piknik rodzinny, szczególnie gdy druga tura wypada w wakacje ;-) Oczekiwanie na pójście do urny (niekoniecznie w kościele, gdzie dziecko będzie słuchać wyłącznie o krwi na rękach polskiego premiera lub zapozna się dokładnie z teorią spiskową i zacznie jeszcze w nią wierzyć), obiad rodzinny, spacer w pełnym słońcu – to wszystko, przy założeniu, że nie jesteśmy na urlopie w górach, na Open’erze lub już nie uciekliśmy do Londynu w obawie przed IV-tą Rzeczpospolitą – może stanowić miłą całość, uroczystość rodzinną
    10. Mając w chwili głosowania, oddawania ważnego głosu, dziecko przed sobą – na pewno dokonamy racjonalnego wyboru. Będąc w lokalu wyborczym sami moglibyśmy jeszcze przez przypadek poddać się negatywnym emocjom związanym z tragedią smoleńską i postawić krzyżyk, nie tam, gdzie trzeba… Towarzystwo dziecka zapewni nam racjonalne myślenie – nikt bowiem normalny mając na rękach swoje ukochane dziecko nie zagłosuje tak, aby pogrzebać szanse na to, by jego dziecko za pięć lat płaciło Euro zamiast ciągle niestabilną złotówką, czerpało korzyści z obecności w Unii Europejskiej,

    Dlatego zejdźmy wszyscy z gorącej plaży 4 lipca, zjedźmy kolejką z Kasprowego na Krupówki, przerwijmy na chwilę taniec pod sceną w sexownych kaloszach na Open’erze i podjedźmy do Centrum Gdyni… Idźmy, jedźmy, biegnijmy do lokalu razem z naszymi pociechami i patrząc im głęboko w oczy  odpowiedzmy sobie na pytanie: „czy ojcem narodu może być człowiek, który sam nie jest ojcem?”, „czy mężem stanu może być ktoś, kto nie jest mężem?”, „czy kimś wielkim może być ktoś mały?” i jeśli uzyskamy 3 odpowiedzi „nie” – zagłosujmy na „Tego Pana w wąsach”, jak mówi moja córka Nela. Wąsy też mają znaczenie, a drugi kandydat też ich nie ma ;-)

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    1 Comment
  • Polecam ciekawe teksty na temat tożsamości polskiej w BLIZA – Gdyński Kwartalnik Artystyczny numer 1(2)2010

    W środku numeru także wybitna moim zdaniem recenzja “AWERS I REWERS. DWIE WIZJE SPOŁECZNEJ HISTORII PRL” autorstwa Krzysztofa Kornackiego, dwóch najważniejszych polskich filmów ubiegłego roku: “Dom zły” i “Rewers”.

    Oby latarnia morska (nazwa “Bliza” z języka kaszubskiego oznacza latarnię morską) stała i świeciła jak najdłużej :-)

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    No Comments
  • Jeden z ciekawych sposobów jak spędzić wolny czas z dziećmi na świeżym powietrzu to geocaching. Nas do tego zachęcili przyjaciele, którzy mają syna nieco starszego od naszych dzieci, ale za to lubią to samo co my – spacery, poszukiwanie, odkrywanie, łamigłówki, przyrodę, wspólne rozmowy :-) Pierwszy raz wybraliśmy się z nimi na geocaching jesienią 2008 roku. I od razu to polubiliśmy, nasza córka Nela w szczególności – po odnalezieniu pierwszej skrzynki, czemu towarzyszyły emocje porównywalne do odnajdywania skarbu. Później tęskniła za tym, gdy przyszła zima. Teraz, wiosną, można już śmiało ruszać na poszukiwanie skarbu! A w wakacje zrobić z tego tradycję :-)

    Geochacing towarzyszy niesamowita frajda. Trzeba być jednak nieco wytrwałym, czasem bardzo cierpliwym i wziąć wygodne buty. To super połączenie spaceru, wysiłku fizycznego z historią, geografią, biologią, wreszcie z … niespodzianką. Opisy niektórych szkrzynek ukrytych w ciekawych, często historycznych miejscach: pod ziemią, w konarach czy korzeniach drzew, rozpoznawanie gatunków roślin, czytanie mapki ze wskazówkami, orientacja w terenie, chodzenie na azymut, wreszcie obsługa samego GPS – to wszystko sprawia, że zwykły z pozoru spacer zamienia się w wyprawę i odrobinę edukacji dla dziecka. W dodatku skrzynek można szukać w swoich najbliższych okolicach, dosłownie tuż za miastem.

    Gorąco zachęcam wszystkich do tej formy aktywności – zabierzcie raz dziecko ze sobą, a zobaczycie, że stanie się to ulubionym zajęciem Waszych pociech. Wystarczy zarejestrować się w serwisie internetowym Geocaching Opencaching Polska, znaleźć obiekt swoich poszukiwań, naładować GPS, spakować kanapki i ruszyć w drogę. Najlepiej ze znajomymi, w większym gronie. Grzybiarze mogą to połączyć ze zbieraniem grzybów ;-)

    My w jeden z majowych weekendów tego roku odwiedziliśmy Rezerwat Przyrody Parowy Janinowskie, gdzie znaleźliśmy aż trzy skrzynki. Jak zwykle było ciekawie, intensywnie i pięknie :-) 10-cio kilometrowy spacer w niesamowitym lasie bukowym, odwiedzanie miejsc związanych z Bitwą pod Łodzią – no i nasi przyjaciele: Rafał, Ivka i Adrian – czysta przyjemność w słoneczny dzień. I choć nie jestem heavy userem ani maniakiem tej aktywności – jeszcze raz gorąco polecam geocaching jako ciekawy sposób na to aby spędzić wolny czas z dziećmi na świeżym powietrzu. Poniżej wybrane zdjęcia z tej małej majowej wyprawy.

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    No Comments
  • Nic tak nie ucieszyło mnie od blisko miesiąca jak dzisiejszy spacer z dziećmi po 25 dniach rozłąki i chwila spędzona z nimi na trawie, pod gołym niebem. To takie proste przyjemności. Bezcenne.

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    No Comments
  • Skype ma tyle lat, co moja córka Nela. 7 lat to wystarczający czas, by podbić rynek w przypadku firmy, 7 lat to wystarczający wiek, by korzystać z tego genialnego wynalazku w przypadku dziecka…

    Ale kiedy twórcy Skype: dwóch szwedzkich programistów Niklas Zennström i Janus Friis wraz z grupą estońskich programistów z Talinna wymyślało ten komunikator – nie zdawali sobie chyba sprawy jak szerokie znajdzie on zastosowanie… A człowiek jest pomysłowy, w szczególności Polak ;-) Ostatnio dowiedziałem się, że mój kolega spowiada się księdzu przez Skype… Drugi znajomy, którego dziecko po rozwodzie mieszka kilka tysięcy kilometrów wraz z matką – czyta przez Skype córce bajki do snu. Czytałem też o uczeniu się języków obcych z nauczycielem, właśnie poprzez Skype. Hitem, o którym tylko słyszałem – jest transmitowanie meczu piłkarskiego przez polskich kibiców zrozpaczonych faktem, że transmisja była w zakodowanym kanale telewizyjnym, w ramach wideokonferencji zorganizowanej przez jedynego szczęśliwca, który siedział z laptopem z włączona kamerą nakierowaną na ekran telewizora… I pewnie jeszcze setki osób wykorzystuje Skype do rożnych celów, o którym nie śniło się ani poetom ani filozofom.

    Ja jednak, przebywając często zagranicą, uwielbiam “łączyć się z domem” co wieczór i po prostu: patrzeć na rodzinę, której mi cholernie brakuje, widzieć ich, choć dzieli nas równo tysiąc kilometrów, czyli milion metrów, czyli sto milionów centymetrów… Dzięki Skype mój syn Antoni, czy córka Nela, czy wreszcie żona Ania są kilka centymetrów przed moimi oczami, słyszę ich, a czasem wygłupiam udając, że ich całuję – zbliżając usta do kamery ;-) Nic nie zastąpi tej normalnej obecności, bliskości rodziny na kilka centymetrów, ale gdyby nie Skype – mógłbym tylko słuchać ich przez telefon. A tak pokazuję córce co robię, ona pokazuje mi, co narysowała, wygłupiam się z synem, który czasem wręcz chce wejść przez ekran do mojego pokoju… Thanks God is Skype

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    1 Comment
  • Zaczynałem pisać tego bloga, kiedy rodził mi się syn – dokładnie rok temu. Właściwie te narodziny Antka mnie natchnęły do tego, by wszystko spisywać – wszystko to, co ważne w moim życiu, rodzinie. I już minął rok – rok pełen wydarzeń, które biegły, pędziły wręcz, a to był cały rok z życia człowieka – w moim przypadku jeden z 37 takich lat. W przypadku mojego syna – pierwszy i najważniejszy rok, w którym się poznaliśmy nawzajem, pokochaliśmy, on zaczął chodzić, rozrabiać, gaworzyć. I choć nie umie jeszcze zdmuchnąć świeczki urodzinowej – umie już bardzo dużo. A kiedy patrzę na ciężką, wręcz siermiężną pracę i ogromny wysiłek mojej żony, która przeznacza wszystkie swoje siły na wychowywanie dzieci – wiem, jestem pewien, że właśnie tego potrzebują – zarówno nasz roczny syn jak i siedmioletnia córka. Ja to właśnie dostałem od moich rodziców i to mnie stworzyło. Dlatego w to wierzę.

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    No Comments
  • My first уха is almost ready :-)

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    No Comments
  • Prawo Moore’a przestaje już obowiązywać, ale może czas najwyższy zacząć stosować je na gruncie edukacji informatycznej. Jak zatem brzmiałoby takie prawo? Powiedzmy, że tak: ?Co 24 miesiące podwaja się umiejętność korzystania z komputera przez ludzi?. Oczywiście nikt tego jeszcze nie udowodnił i pewnie wybiegłem mocno do przodu, ale kiedy obserwuję jak moje starsze dziecko lub inne dzieci w jej wieku (6 lat) robią postępy w tak zwanej ?Informatyce? – śmiem twierdzić, że coś jest na rzeczy. Sam z komputerem zetknąłem się mając 12 lat. To był 1985 rok i do dziś została mi ta fascynacja technologią. Chodziłem na pozalekcyjne zajęcia koła komputerowego w pracowni przy łódzkim planetarium. Wtedy ZX Spectrum, ZX Spectrum+ i Elwro 800 Junior udostępnione w pracowni, którą opiekował się profesor Kozłowski – rozgrzewały nas do czerwoności. Nauka języka BASIC, a właściwie jego dialektu Sinclair BASIC była połączona z nauką matematyki i wtedy to było dla nas dość oczywiste. Dziś, kiedy komputer osobisty (ta nazwa po upowszechnieniu się internetu też traci już sens moim zdaniem) niesie ogromne możliwości – odpowiedź na pytanie kiedy i w jaki sposób zacząć uczyć dziecko obsługi komputera, jest chyba oczywista: jak najszybciej. No dobrze, ale w jaki sposób uczyć?

    Pierwszy kontakt
    Do niedawna prowadziłem zajęcia dla dzieci w wieku przedszkolnym (5-7 lat) w świetlicy środowiskowej w Węgrzynowicach i te doświadczenia w pracy z dziećmi pozwoliły mi rozpocząć naukę z córką (kiedy miała 5 lat). Tak, jak i tamtejsze dzieci: uczyłem ją podstawowej obsługi systemu operacyjnego, podstaw budowy komputera, zrozumienia co to za urządzenie i z jakimi innymi urządzeniami współpracuje, obsługi klawiatury (w przypadku dzieci uczących się dopiero czytać i pisać jest to nie lada wyzwanie!). Lepiej idzie rzecz jasna nauka rysowania, w dowolnym, byle prostym programie graficznym, np. Paint. Z doświadczeń tych wynika, że nie należy przesadzić w żadną ze stron: nie powinno się pozwolić dzieciom wyłącznie grać, ani też nie ma co przesadzać z programowaniem. Najlepszy jest kompromis: jeśli gry to edukacyjne (przyjemne z pożytecznym) i/lub gra jako nagroda za wykonanie zadania. Zresztą ten etap to oswajanie dziecka z komputerem. Również z internetem, o którym dzieci, nie wiem skąd – ale wiedzą :-)

    Pierwszy przedmiot w szkole
    Kiedy jednak moja córka rozpoczęła naukę w szkolnej zerówce i pojawił się jej ulubiony przedmiot ?Informatyka? – zrozumiałem, że czas na naukę czegoś bardziej zaawansowanego. Na początek postanowiłem, żeby w domu uczyła się równolegle obsługi alternatywnych dla Windows systemów operacyjnych: Mac OS X i Linux w środowisku graficznym. Co do nauki programowania – długo się zastanawiałem od czego zacząć i czy na pewno od pracy przy komputerze. Jest bowiem cała ?szkoła? nauki informatyki bez użycia komputera zwana ?Computer Science Unplugged? W końcu jednak zaczęliśmy :-) Uczę sześcioletnią córkę programowania w Logo. Aby połączyć to z nauką języka angielskiego zdecydowałem się nie na polskie: Logomocję czy Komencjusza, ale na Berkeley Logo i darmowy (oparty na licencji GNU GPL) interpreter UCBLogo. Choć marzy mi się (niestety koszmarnie drogi) program Baltie i uważam, że nauka programowania obiektowego w takim graficznym środowisku przyjaznym dla dziecka – to najlepsze co można zrobić w kierunku nauczania dziecka zarówno tego rzemiosła jak i logicznego myślenia oraz algorytmiki.

    A co robić z młodszymi dziećmi?
    Naukę “obsługi komputera” można zacząć wcześniej niż w wieku przedszkolnym. Ja już oswajam swojego półrocznego syna – może nie z komputerem sensu stricte, ale komputerem-zabawką. Ten ?sprzęt? wydaje różne dźwięki, ma klawiaturę w układzie QWERTY, wyświetlacz, a nawet myszkę, więc zabawa zabawą (równie dobrze mógłby to być samochód), ale mam nadzieję, że w przyszłości, za kilka lat podejdzie do komputera bez żadnych obaw, a jego obsługa będzie dla niego czymś oczywistym. Za dwa lata pewnie będzie wiedział dużo więcej niż wie na ten temat teraz moja córka ;-)

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    2 Comments
  • Halloween dopiero jutro, ale kiedy dziś wróciłem do domu z pracy – moje dziecko już czekało na mnie aby pochwalić się jaką dynię przygotowało na tę okazję :-)

    Dynia ważyła 7 kilogramów, nabyła ją moja żona drogą kupna i teraz Pani Dynia stoi na parapecie okna, gdzie przy zgaszonym świetle oglądamy ją niczym piątego domownika ;-)

    Ja wiem, że to nie jest polski zwyczaj, że my inaczej obchodzimy Święto Zmarłych, ale warto było chyba wydać te 10 zł, aby była jakaś odmiana w domu w tym dość ponurym okresie.

    Bookmark and Share
    GD Star Rating
    loading...
    GD Star Rating
    loading...
    3 Comments
 
Get Adobe Flash playerPlugin by wpburn.com wordpress themes